Strona główna

Globalizacja - przemyśleć to od nowa
[2011-05-24]



"Napisałem tę książkę dlatego, że (...) widziałem na własne oczy, jak bardzo niszczycielski może być wpływ globalizacji na kraje rozwijające się, a zwłaszcza na najuboższe spośród nich. Jestem przekonany, że globalizacja, zniesienie barier krępujących wolny handel i ściślejsza integracja gospodarki w skali międzynarodowej, może być siłą służącą dobru i że potencjalnie może poprawić sytuację wszystkich ludzi na świecie, a w szczególności ubogich. Ale sądzę też, że aby tak się stało, sposób, w jaki jest ona przeprowadzana, (...) powinno się gruntownie przemyśleć od nowa".

Joseph Stiglitz „Globalizacja”


Pytanie, jakie i komu globalizacja niesie zagrożenia i korzyści, stanowi dziś jeden z najważniejszych dylematów międzynarodowych stosunków gospodarczych. Być może odpowiedzi może w tej kwestii udzielić słynne już dzieło autorstwa Josepha Stiglitza, pod tytułem „Globalizacja”.



Autor jest jednym z najbardziej znanych postaci współczesnej ekonomii, laureatem Nagrody Nobla w tej dziedzinie, w 2001 roku. W latach 90. był szefem Zespołu Doradców Ekonomicznych Prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz głównym ekonomistą Banku Światowego. Jest założycielem organizacji „Initiative for Policy Dialogue”, skupiającej ekspertów w dziedzinie rozwoju międzynarodowego. To, oraz inne jego funkcje i dokonania, wskazują na dobre rozpoznanie problemów współczesnego świata oraz tematyki rozwoju międzynarodowego. Doświadczenie zawodowe pozwala mu na krytyczne spojrzenie na zarządzanie mechanizmami globalizacji, światową ekonomią oraz organizacje najważniejsze obecnie dla globalnej polityki ekonomicznej, czyli Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Bank Światowy.


Stiglitz wysuwa przeciw tym organizacjom sporo oskarżeń – pisze o niespełnianiu założonych przez nie celów oraz przygotowywanie błędnych strategii rozwoju i pomocy krajom rozwijającym się w czasach kryzysu. Zauważa, że instytucje międzynarodowe prowadzą działania sprzyjające zachodniej finansjerze, zamiast dbania o zrównoważony rozwój całego świata pozostającego pod ich kontrolą.

Autor książki jest jest jedną z najbardziej uprawnionych osób, którym można zadać pytanie, kto jest odpowiedzialny za kryzysy gospodarcze oraz co możemy zrobić, aby naprawić systemy globalnej gospodarki. I stara się na te pytania odpowiedzieć. Więcej, odpowiada w sposób analityczny i szczegółowy, co zrobiono źle, co można zrobić lepiej. Analizuje światowa gospodarkę w krajach rozwiniętych, zajmuje się uważnymi obserwacjami krajów rozwijających się, poddanych presji globalnych instytucji finansowych, wskazuje na błędy, które popełniano w czasie reform w krajach wschodnie Europy, Azji czy Ameryki Południowej. Autor pisze w jednej z części książki: „Międzynarodowy Fundusz Walutowy popełnił błędy na wszystkich polach, na których działał: na polu stymulowania rozwoju, na polu zarządzania kryzysami oraz w krajach dokonujących transformacji systemowej. Programy dostosowań strukturalnych nie przyniosły trwałego wzrostu nawet tam, gdzie gdzie, jak w Boliwii, stosowano się do narzuconych ograniczeń. W wielu krajach ich nadmierna surowość dławiła wzrost”.


Kryzysy stały się zmorą niemal całej światowej ekonomii lat 90. i według ekonomistów wybuchały średnio co 19 miesięcy. Wskazano, że wzrosły dwukrotnie od lat 70. Obecnie praktycznie cały czas mamy fazę kryzysu i to w bardzo poważnym natężeniu. Kryzysu powstałego na skutek pęknięcia tzw. „baniek spekulacyjnych”, czyli sztucznego spekulacyjnego obrotu funduszami globalnymi, pozostającymi poza kontrolą instytucji finansowych. Warto natomiast zauważyć, iż kryzysy prawie nie pojawiały się na świecie w okresie obowiązywania powojennej umowy z Bretton Woods, kiedy kontrola kapitałowa i ścisłe regulacje sektora finansowego ograniczały przepływy finansowe do „nowych rynków”.


Wielu światowych ekonomistów pod wpływem Stiglitza, tak jak Larry Summers, jeden z jego kolegów z Banku Światowego, przyznało, że idee z początku lat 90-tych, które określały ramy globalizacji, nie były „najszczęśliwsze”. Że położono w nich zbyt mały nacisk na jakość i dojrzałość instytucji ekonomicznych, a zbyt dużo na pospieszną liberalizację, szczególnie finansową, a także na makroekonomiczne rozwiązania zamiast skupienia się na trwałych fundamentach rozwoju gospodarczego.


Książki Josepha Stiglitza, nie tylko wymieniona „Globalizacja”, ale i kilka innych ważnych pozycji, stanowią dziś obowiązkową lekturę dla osób, chcących studiować światową gospodarkę, zajmować się współczesną polityką i ekonomią. Wszystkimi dziedzinami tego typu, bowiem globalizacja pokazuje, że obecnie całość mechanizmów światowych jest ze sobą powiązana, splątana i nie może istnieć bez siebie. A nawet gorzej – polityka i rządy mają coraz mniejsze znaczenie, a rządy światowe znalazły się w rękach wielkich korporacji oraz instytucji międzynarodowych, takich jak Bank Światowy. Te struktury zarządzają obecnie większością gospodarek, skupiają w swoich rękach większość światowych zasobów finansowych, dyrygują gospodarką, co przekłada się na podporządkowywanie sobie poszczególnych rządów.


W czasach, gdy kapitał nie ma już granic, okazuje się, że państwa ze swoimi budżetami są w o wiele słabszej kondycji, niż wiele koncernów, dysponujących potężniejszymi budżetami. To pokazuje również, że ciężar władzy przenosi się gdzie indziej. A mniejsze kraje skazane są na wahania światowego rynku i co gorsza, również światowych spekulacji finansowych.


Pamiętajmy, że Stiglitz nie odrzuca globalizacji, ale chce aby została ona naprawiona i uzupełniona o dodatkowe zasady. Uważa, ze wszystkie kraje powinny korzystać z dobrych stron globalnej gospodarki, chociażby z dostępu do olbrzymiego globalnego rynku, który jest źródłem potężnych dochodów z eksportu. Ale zaznacza, że takie otwarcie wymaga dobrego przygotowania, ponieważ błędne gospodarowanie tym dobrem może oznaczać niszczenie miejsc pracy i lokalnego bogactwa w wyniku wzrastającego importu i wypierania miejscowej produkcji. Kraje zmuszone do liberalizacji na błędnych zasadach ponoszą tego ciężkie koszty. Stiglitz zaznacza: „Problem leży nie w globalizacji, lecz w sposobie jej przeprowadzania. Część tego problemu tkwi w w międzynarodowych instytucjach, w MFW, Banku Światowym i WTO, które uczestniczyły w ustanawianiu reguł gry. Czyniły to w sposób, który nazbyt często służył interesom rozwiniętych krajów przemysłowych – i partykularnym interesom w obrębie tych krajów - a nie krajów rozwijających się… zbyt często instytucje te miały specyficznie wąskie podejście do globalizacji, ukształtowane przez specyficzną wizję gospodarki i społeczeństwa”.


Autor „Globalizacji” nie krytykuje jednak światowych systemów gospodarczych z pozycji przeciwnika, ale z pozycji osoby, która zauważyła błędy systemu i dąży do ich usunięcia. Chce pomóc i naprawić to, co zostało źle wykonane w czasie wschodzącego neoliberalizmu, który, jak się obecnie okazuje, zbyt łatwo doprowadza do światowych kryzysów, w wyniku czego bankrutują całe państwa, a na szali ekonomii leży los setek milionów ludzi.

Wstrząsy systemu, które zaczęły się pod koniec lat 90-tych, wstrząsnęły też i autorem książki, który pisze: „Widziałem na własne oczy, jak bardzo niszczycielski może być wpływ globalizacji na kraje rozwijające się, a zwłaszcza na najuboższe spośród nich. Jestem przekonany, że globalizacja - zniesienie barier krępujących wolny handel i ściślejsza integracja gospodarki w skali międzynarodowej - może być siłą służącą dobru i że potencjalnie może poprawić sytuację wszystkich ludzi na świecie, a w szczególności ubogich. Ale sądzę też, że aby tak się stało, sposób, w jaki jest ona przeprowadzana, powinno się gruntownie przemyśleć od nowa".


Joseph Stiglitz uważa, że trzeba zreformować globalny system finansowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy oraz Światową Organizację Handlu. Wszystko po to, by nadać ludzkie oblicze globalizacji, przed którą przecież nie ma odwrotu. Historia idzie do przodu, a z porażek należy wyciągać wnioski i przekuwać je w zwycięstwa dla dobra nas wszystkich – i teraz i w następnych pokoleniach.


Stiglitz piętnuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy za stworzenie mylnego wrażenia, że istnieje jedna recepta ekonomiczna, którą można zastosować z równym powodzeniem w każdej gospodarce. Fundusz twierdził że zreformuje każdą gospodarkę za pomocą tego samego wzoru. To, co w latach 90. przyjmowano jednak z powagą, obecnie stało się przedmiotem żartów. Tyle, że nie śmiesznych, bo za nieudanymi wzorami makroekonomicznymi stoją tragedie ludzi, państw i społeczeństw oraz całych gospodarek. Teraz widzimy, że neoliberalizmy wszedł w ślepą uliczkę i musi z niej szybko wyjść. A pomóc mu w tym mogą właśnie ludzie, którzy ten system tworzyli, zauważyli jego błędy i mają recepty na naprawę tego światowego organizmu.


Tezy autora ciężko przebijają się w naszym kraju, gdzie zwolennicy jednej, jedynej, neoliberalnej drogi rozwoju nie dopuszczają do głosu innych ekonomistów, proponujących rozmaite rozwiązania, wsparte doświadczeniami oraz dbałością o całościowy rozwój świata, właśnie tak zwany „kapitalizm / liberalizm gospodarczy z ludzką twarzą”. Istnieje przecież wiele szkół myślenia o świecie, państwie, ekonomii i gospodarce oraz stosunkach gospodarczych. Na przykład jeden z przedwojennych myślicieli kapitalizmu, John M. Keynes, na którego często powołuje się Stiglitz. Keynesa w czasach Wielkiego Kryzysu stawiano pod pręgierzem jako krytyka wolnego rynku - podobnie jak dziś Stiglitza. Jednak jak czas pokazuje, obaj mogli i mogą nadal mieć wiele racji. Szczególnie w czasach, gdy światowy kryzys pogrąża coraz to nowe kraje, i widać, ze tylko radykalne zmiany i przebudowa systemu może naprawić sytuację. Doraźne wspomaganie kolejnych gospodarek zastrzykami finansowymi są tylko chwilowym rozwiązaniem. A co dalej? Nie wiadomo? Może czas na wyciągnięcie wniosków i zaczerpnięcie wiedzy z dorobku ludzi, którzy poznali system od środka, nie chcą go niszczyć, wskazują jednak metody jego naprawy i ulepszenia. Czyli poprawy sytuacji metodą ewolucji, nie rewolucji. I być może trzeba się spieszyć, bo właśnie uliczne rewolucje, bankructwa całych państw i regionów, pogrążenie się kolejnych gospodarek w chaosie, deregulacja światowych finansów i destabilizacja rynków finansowych zagrażają nam coraz wyraźniej.


Mimo oporów części ekonomistów pewne korzystne zmiany w sterowaniu światową gospodarką już zaszły. W początku nowego wieku opublikowano raport, w którym Międzynarodowy Fundusz Walutowy przyznaje, że liberalizacja finansowa okazała się zbyt kosztownym rozwiązaniem dla wielu krajów. Raport przyznaje też, że ciężko jest znaleźć metody zabezpieczające gospodarki lokalne przed niestabilnością przepływów finansowych. Przyznano, że rynki finansowe muszą być dobrze nadzorowane oraz posiadać skuteczne regulacje. Że bez nadzoru i skutecznych mechanizmów przeciwdziałania spekulacjom, kryzysom, wahaniom giełdowym i walutowym, nie uda się porządkowanie światowych stosunków gospodarczych.


Autorzy tacy, jak Stiglitz i jego następcy wzywają decydentów do budowy nowej gospodarczej wizji świata. Wiedzą, że to zbyt czuły element naszego systemu, aby anarchia w postaci dosłownego „wolnego rynku” bez żadnych regulacji jest największym zagrożeniem. Globalizacji nie cofniemy, nie zmienimy naturalnego biegu rzeczy, ale musimy nauczyć się globalizacją kierować tak, aby płynęła zgodnie z naszymi oczekiwaniami, zgodnie z zasadą światowej solidarności, współpracy międzynarodowej, konsensusu i wzajemnych dobrych relacji. Dzisiejsza sytuacja, gdy nasz glob skurczył się do rozmiarów globalnej wioski wymusza na wszystkich współodpowiedzialność. Państwa bogate powinny opiekować się biednymi, a państwa biedne powinny nastawiać się na rozwój i edukację, nie zaś na ciągłe wojny.


Jesteśmy razem na tej samej ziemi, która obecnie, wstrząsana kryzysami, spowodowanymi błędnym zarządzaniem, spekulacjami finansowymi, nadmierną eksploatacją, czeka na naszą pomoc. Od Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, poprzez banki i koncerny, na poszczególnych rządach kończąc. Twórzmy globalizację dla nas wszystkich – autor „Globalizacji” przekonuje, że to się uda.


Piotr Kawiorski ( piotr.kawiorski @ gmail.com )


Joseph Stiglitz „Globalizacja”

„Globalization and its Discontents”,
tłumaczenie: Hanna Malarecka-Simbierowicz,
Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2004.

powrót

Aktualności
- Strona główna
- Wiadomości Attac
- Inne działania

Attac
- Publicystyka
- Przesłania
- Attac w mediach
- Nasze media
- Książki
- Filmy
- Katalog stron
- Inne linki

Polskie Forum Społeczne
- Deklaracja PFS z podpisami
- Wiadomości PFS

Dokumenty
- Dokumenty programowe
- Uchwały, komunikaty
- Oświadczenia
- Finanse
- Konto Attac

Struktura
- Kontakt
- Zarząd

Other languages
- English
- French
- Deutsch

FAQ
- Czy wiesz, że...
- Nasze cele

Copyleft 2004 Stowarzyszenie ATTAC Polska, e-mail: info@attac.org.pl, http://attac.org.pl