Strona główna

Jak walczyć z bezrobociem?
[2013-04-04]



Myśli nieuczesane albo…

Jak walczyć z bezrobociem?



Na popyt i na podaż pracy mają dziś wpływ dwa nakładające się nurty.

Pierwszy, to systematyczny wzrost produktywności pracy. Kolejne rewolucje techniczne, a szczególnie ostatnie - automatyzacja, komputeryzacja i robotyzacja - . doprowadziły to do tego, że dziś 20% pracujących może zaspokoić potrzeby swoje i pozostałych 80% ludzi. Do tej pory aby zapewnić wszystkim środki utrzymania skracano czas pracy, wprowadzano urlopy, emerytury, kierowano część populacji do pracy w sferze usług itp. W rezultacie także coraz więcej ludzi uzyskiwało rożnego rodzaju świadczenia społeczne, co prowadziło do wzrostu opodatkowania pracy, aby świadczenia te można było sfinansować.

Drugi nurt, całkowicie mu przeciwstawny, to systematyczne ograniczanie świadczeń społecznych, silne rozwarstwienie społeczne, ograniczanie płac i wydłużanie wieku emerytalnego. Ma on swój początek w rewolucji neoliberalnej lat 80-tych ubiegłego wieku. Jeśli nałożymy nań wzrost produktywności, to skutkiem tego może być jedynie gwałtowny wzrost bezrobocia i biedy, gdyż nie tylko nie skracamy czasu pracy ale jeszcze go wydłużamy i dodatkowo ograniczamy ilość osób żyjących ze świadczeń społecznych. Być może prawdą jest, że niebywały wzrost produktywności jest rezultatem nurtu drugiego, a to dzięki zgromadzeniu znacznych środków na inwestycje, lecz jest także prawdą, że czyni rozwój bezsensownym, bo prócz garstki przedsiębiorców nie ma innych, którzy by z niego korzystali.

Twierdzę więc, ze pomimo swego sukcesu, neoliberalizm jest zjawiskiem szkodliwym i mającym największy udział we wzroście bezrobocia. Co prawda z ust jego zwolenników słyszymy, że kraje konsekwentnie stosujące się do jego recept nie mają wysokiego bezrobocia, ale jednocześnie milczą oni o tym, że spadek bezrobocia w jednym miejscu powoduje jego większy wzrost w innym. Zobaczmy o ile wzrosło bezrobocie na południu Europy a o ile zmalało w Niemczech i to praktycznie przy tym samym poziomie produkcji.

Konkludując uważam, że każdy skuteczny program walki z bezrobociem musi zakładać odejście od neoliberalizmu.

Zaryzykuję tezę, że obecny paradygmat gospodarczy jest skutkiem ideowej kapitulacji ruchów lewicowych (co jest rezultatem także splotu okoliczności historycznych), oraz świadomego działania elit politycznych i gospodarczych, co umożliwiło ustanowienie hegemonii rynków finansowych, a w konsekwencji złamało równowagę pomiędzy inwestycjami i konsumpcją. Jest to szczególnie widoczne w malejących na całym świecie płacach przy jednoczesnym wzroście zysków tylko w sferze finansowej.

W bankach zgromadzono dziś olbrzymią ilość środków, z którymi nie ma co robić! Na obecne zapotrzebowanie inwestycyjne, ciągle spadające na wskutek ograniczania konsumpcji, jest ich już za dużo. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż banki, jak wskazują doświadczenia ostatnich kilku lat, wykorzystując swą przewagę polityczną kształtują rzeczywistość tak, aby jak najwięcej środków spłynęło do nich. Lecz każdy odłożony w banku pieniądz ogranicza konsumpcję, co przy załamaniu równowagi nieuchronnie prowadzi do kryzysu. Ale dlaczego dla zmniejszenia bezrobocia trzeba banki zmusić do „wyłożenia własnych pieniędzy”? Bo ilość miejsc pracy w danym miejscu i czasie jest proporcjonalna do wydatków ludzi. Każde nadmierne ograniczenie wydatków, także w formie pieniędzy odłożonych w banku, oznacza wzrost bezrobocia. Tak więc jeżeli chcemy ograniczyć bezrobocie, należy zacząć od przesunięcia środków finansowych.

Ponieważ dla skutecznej walki z bezrobociem konieczne jest utrzymywanie równowagi pomiędzy konsumpcją a inwestycjami, to niezbędne jest odzyskanie panowania nad rynkami finansowymi oraz częściowa redystrybucja ich zysków, zwłaszcza poprzez zwiększenie ich opodatkowania. Ponieważ większość elit politycznych w Polsce jest zwolennikami neoliberalizmu, kto wie, czy najpierw nie powinniśmy przemodelować obecnej sceny politycznej. Problem w tym, że wypadałoby tak zmienić ordynację wyborczą, aby mogły dojść do głosu ugrupowania także mniejsze, niekoniecznie neoliberalne. I dlatego wszelkie ruchy społeczne, a w szczególności związki zawodowe, powinny dążyć do stworzenia społeczeństwa obywatelskiego. W każdym kraju i w całej Europie. Bo następną możliwość okiełznania rynków finansowych daje jednolity front krajów UE przy emisji papierów finansujących deficyty budżetowe. Stopy procentowe dla poszczególnych krajów można wspólnie skalkulować tak, aby koszt uzyskanie kredytu był optymalny dla wszystkich. W końcu, wbrew opinii firm ratingowych, europejskie papiery wartościowe są najbezpieczniejsze i niejeden inwestor zaakceptuje nawet nieco gorsze, ale za to bezpieczne warunki.

W konsekwencji musimy także rozważyć wprowadzenie systematycznego wzrostu opodatkowania w miarę wzrostu produktywności społecznej. Jest to także sposób przeciwdziałania rozwarstwianiu dochodów. Osobiście dążyłbym także do wprowadzenia dochodu gwarantowanego, systematycznie zwiększającego się zgodnie z wydajnością pracy.

Skuteczna walka z bezrobociem wymaga prowadzenie przez ośrodek polityczny czynnej polityki gospodarczej, w tym tak śmiałych działań, jak uspołecznienie kredytu i wprowadzenie podatku od transakcji finansowych. Nie ukrywam, że sektor bankowy w Polsce musi być poddany ingerencji. Obecne stopy procentowe proponowane przez banki są wysokie a wpływ banku centralnego na ich poziom niewielki. Stopa procentowa oznacza realizację inwestycji które umożliwią dochód pozwalający na spłatę kredytu, jeśli będzie ona niższa tych przedsięwzięć będzie więcej, a wraz z nimi miejsc pracy. Niestety Polskie prawodawstwo zabrania finansowanie inwestycji publicznych przez Bank Centralny w efekcie finansowane są one przez banki komercyjne stosujące wysokie stopy. Gdyby inwestycje sfinansował BC stopa byłaby niższa. Bank komercyjny chcąc sfinansować inwestycję zakupuje środki finansowe w BC z odpowiednią marżą a następnie dodając swoją marżę przekazuje je inwestorowi.

Inwestorem w tym wypadku jest społeczeństwo tak jak i właścicielem BC. W końcowym efekcie doprowadza to do kuriozalnej sytuacji w której inwestor sam sobie podwyższa koszt inwestycji po to tylko aby zarobił pośrednik. Ponadto możliwość uzyskania tańszego kredytu gdzie indziej na pewno spowodowałaby obniżenie stóp procentowych w prywatnych bankach. Uważam że prawo to, wynikające z neoliberalnych dogmatów, powinno być natychmiast zmienione w interesie nas wszystkich . Dodam, że częścią swoich środków banki spekulują na giełdzie, gdyż można tam osiągnąć wysoki zysk wynikający częściowo z braku opodatkowania zawieranych tam transakcji. Otwiera to możliwość wymuszenia obniżenia stóp procentowych przez banki wprowadzając go. Regulując jego wielkość można nie tylko obniżyć koszt inwestycji w towary i usługi ale także znaleźć środki na sfinansowanie sfery socjalnej. Brak tego podatku jest sam w sobie dziwny gdyż inne sfery obrotu są obciążone 23 % podatkiem VAT.


Fakt, że tak projektowane powyżej zmiany oznaczają wzrost kosztów pracy i jeżeli cały świat w dalszy ciągu stosowałby by metody neoliberalne to nasze wyroby stałyby się nie konkurencyjne. W tej sytuacji wypadałoby rozważyć stworzenie jednolitej strefy gospodarczej na obszarze, który w dużym stopniu zapewniałby jej samowystarczalność gospodarczą. Tu jednak stoją na przeszkodzie względy polityki międzynarodowej… Ale warto pomyśleć i o tym, że wysoka samowystarczalność umożliwiłby wprowadzenie ceł na wyroby z krajów o niższych standardach socjalnych co skuteczniej wymuszałoby ich podnoszenie, niż najbardziej wzniosłe apele o niezatrudnianie dzieci w azjatyckich firmach produkujących zabawki dla Europy

Jestem świadom, że nakreślony powyżej program nie pasuje do obecnej rzeczywistości. Niestety zgodnego z nią nie da się stworzyć, gdyż ze swej istoty produkuje ona bezrobotnych i biedaków. W tej sytuacji walka z bezrobociem oznacza polityczną walkę z neoliberalizmem zarówno na poziomie europejskim i narodowym. Koniecznym jest zaangażowanie się w nią związków zawodowych. Poziom europejski jest niezbędny, gdyż żadne państwo narodowe, a tym bardziej słaba Polska, nie będzie w stanie przeciwstawić się reakcji rynków finansowych. Inaczej przedstawia się sprawa z wielkimi ponad narodowymi organizacjami politycznymi tam takie przeciwstawienie jest możliwe np. czy słyszał ktoś aby, jakaś agencja śmiała obniżyć rating USA pomimo jego ogromnego zadłużenia, aby jakiś finansista lub ich konsorcja zmusiły do czegokolwiek Rosję lub Chiny.

A co się tyczy zaangażowania związków zawodowych, to wynika ono z faktu , że na europejskiej scenie, czy jej narodowych odpowiednikach, nie ma ani lewicowej, ani prawicowej liczącej się partii politycznej, która by nie akceptowała obecnego, liberalnego paradygmatu gospodarczego. W Polsce można byłoby widzieć kogoś takiego w PIS-ie ale i tam najwięcej do powiedzenia w sprawach gospodarczych mają liberałowie ustami Z. Gilowskiej Skoro takiej nie ma, to trzeba ją stworzyć, lub niektóre ideologicznie przemodelować, a kto to ma zrobić jeśli nie zainteresowani czyli związki zawodowe.


Ryszard Prątkowski


powrót

Aktualności
- Strona główna
- Wiadomości Attac
- Inne działania

Attac
- Publicystyka
- Przesłania
- Attac w mediach
- Nasze media
- Książki
- Filmy
- Katalog stron
- Inne linki

Polskie Forum Społeczne
- Deklaracja PFS z podpisami
- Wiadomości PFS

Dokumenty
- Dokumenty programowe
- Uchwały, komunikaty
- Oświadczenia
- Finanse
- Konto Attac

Struktura
- Kontakt
- Zarząd

Other languages
- English
- French
- Deutsch

FAQ
- Czy wiesz, że...
- Nasze cele

Copyleft 2004 Stowarzyszenie ATTAC Polska, e-mail: info@attac.org.pl, http://attac.org.pl