Strona główna

Alternatywa - Wzrost a kryzys (R. Prątkowski)
[2013-06-16]

Alternatywa

II

Wzrost a kryzys

Nic w naszych czasach nie zrobiło takiej kariery jak wzrost gospodarczy. Służy on za uniwersalne usprawiedliwienie działania, a powołanie się na niego uniemożliwia krytykę. Stał się swego rodzaju bogiem którego można tylko chwalić, czcić i ślepo się podporządkowywać. Nieważne że podejmowane w jego imieniu działania niszczą lasy, wyjaławiają grunty, pozbawiają ludzi środków utrzymania. Jeśli tylko ktoś odważy się na krytykę, od razu pojawia się wspólny front naukowców, dziennikarzy i polityków, a ich jedynym celem jest udowodnienie, że malkontent nie ma racji. Nie podejmują oni rzeczowej dyskusji a posługują się obmową, półsłówkami, drwiną czy niepełnymi stronniczymi ekspertyzami. Zachowują się tak, jak w minionych epokach kapłani zwalczający herezje. Wszystkie dziedziny życia, systemy prawne, gospodarka czy szkolnictwo zostały mu podporządkowane a nawet podboje są nim uzasadniane. Świadom jestem, że ludzkość tej idei zawdzięcza najwięcej ze wszystkich, ale jak z każdą ideą dzieje się tak, że nadmiernie i bezkrytycznie wykorzystywana w końcu wyrządza więcej złego niż dobrego.

Uważam, że praprzyczyną obecnego kryzysu jest dziki i nie kontrolowany wzrost. W tej sytuacji koniecznym jest poddanie go kontroli. Ludzkość zawsze wychodziła z kryzysów poprzez opanowywanie nowych obszarów rzeczywistości. Aby można było to mądrze i z jak najmniejszymi stratami zrobić, koniecznym jest zrozumienie, jaką funkcję sprawuje on w społeczeństwie i czym w ogóle jest. W tej części ograniczę się do tego. A zdobytą dzięki temu wiedzę postaram się wykorzystać w następnych rozdziałach.

Intuicyjnie wzrost gospodarczy pojmujemy jako większą produkcję rożnego rodzaju wyrobów. Z uwagi na wzrost populacji i postęp techniczny towarzyszy nam on od zarania dziejów. W zależności od stopnia wiedzy, organizacji i możliwości gospodarczych społeczeństw ludzkich inne było jego tempo. Znaczne systematyczne jego przyśpieszanie obserwujemy od renesansu. W tej epoce w Europie w życiu gospodarczym na coraz większą skalę barter zastępowano obrotem pieniężnym. Możliwe to było przede wszystkim dzięki pojawieniu się stabilnych, sprawnie zarządzanych i dysponujących systemem prawnym organizmów politycznych. Gdyby nie to, życie gospodarcze nie byłoby się w stanie rozwinąć z uwagi na chaos, kradzieże, rozboje i wojny. Wynikają z tego dwie konkluzje. Pierwsza - że o kondycji gospodarki decyduje wyłącznie stan społeczeństwa, a druga - że niemożliwy jest rozwój ekonomiczny kosztem państwa.

Posługiwanie się pieniądzem otwierało nowe możliwości dla zaspokajania potrzeby bogacenia się. Praktycznie można było to robić w nieskończoność, bo jego wyznacznikiem stała się ilość pieniądza znajdująca się w posiadaniu danej osoby, a te można trzymać na koncie i nie zajmują miejsca. Wraz z pieniądzem i bankami pojawił się kredyt, czyli możliwość pożyczenia pieniądza pod warunkiem oddania ich w większej ilości w przyszłości. Otworzyła się droga do wzbogacenia bez konieczności posiadania własnego kapitału, pod warunkiem zainicjowania działalności, która przyniesie większy dochód niż pożyczka z oprocentowaniem. Im więcej osób z niej korzysta, tym bardziej produkcja musi się zwiększyć, jeśli wszyscy mają spłacić wymagane zobowiązania. Na wzroście oprócz bankierów i ich klientów korzystają jeszcze przedsiębiorcy, bo pozwala to na zwiększanie zysków wszystkich, pracownicy najemni, bo mają pracę i politycy, bo dysponują coraz większym budżetem i rządzą społeczeństwem mniej wstrząsanym sprzecznościami. W tej sytuacji nie ma nic dziwnego, z tym, że z takim sprzeciwem spotykają się osoby krytykujące obecny stan rzeczy. W Polsce gospodarka tylko zwalnia, a ile już mamy kłopotów - rośnie bezrobocie, spadają zyski, płace, dochody budżetu, powoli acz systematycznie narasta chaos w zarządzaniu państwem i związane z nim niepokoje społeczne.

Neoliberalne elity uważają, że nie ma alternatywy dla obecnego porządku społeczno-ekonomicznego i że nie pozostaje nam nic innego, jak jego kontynuacja, jeśli chcemy uniknąć nieszczęścia. Jeśli tak, to musiałby on trwać w nieskończoność, bo w przeciwnym wypadku prędzej czy później i tak go nie unikniemy. Intuicyjnie czujemy, że nic nie może rosnąć w nieskończoność, bo w trakcie swojego istnienia zawsze natrafia na jakieś bariery. W przypadku gospodarczego wzrostu są nimi: brak nieskończonej ilości zasobów i klientów. Skupię się na drugiej kwestii, bo uważam że jest ona główną przyczyną kryzysów nadprodukcji, a o pierwszej napisano już chyba wszystko. Podstawową cechą gospodarczego , postępu ludzkości niezależną od epoki i porządku społecznego, jest systematyczny wzrost wydajności pracy. Powoduje on to, że do wykonania tej samej pracy potrzebne są coraz mniejszy nakład ludzkiej pracy, a obecnie dzięki automatyce staje się w niektórych wypadkach zbędna. Potwierdzeniem tego jest wzrost ekonomiczny bez zwiększenia lub nawet przy zmniejszeniu zatrudnienia.

W ramach akceptowanego porządku społecznego przez wszystkie cywilizacje i kultury wynagrodzenie otrzymujemy za pracę. Oznacza to że na rynku klientem i pracownikiem jest się jednocześnie, bo aby być pierwszym trzeba posiadać jakiś dochód, a otrzymamy go tylko jako drugi. Tak więc każde ograniczenie zatrudnienia lub poborów powoduje spadek sprzedaży, a w konsekwencji zysku. Dlaczego więc pracodawcy tak dążą do ograniczenia kosztów pracy? Przecież zysk rośnie wraz z nimi. Powodują to warunki brzegowe gospodarowania, wynikające z neoliberalnego dogmatu o wolnym rynku i konkurencji. Wyobraźmy sobie, że popyt jest mniejszy od podaży, jak teraz w Polsce. I zadajmy sobie pytanie, który z producentów przetrwa. Oczywiście ten, który sprzeda taniej, czyli ten który ograniczy koszty. Składa się tak, że płaca jest właśnie ich elementem, a wzrastająca wraz z postępem wydajność pracy umożliwia zwolnienia przy utrzymaniu produkcji na tym samym poziomie. Wprawdzie w efekcie tych działań zmniejszy się popyt, ale spowodowane tym strata zysku dotknie innych. Pozostali chcąc przetrwać robią to samo, konsumpcja spada coraz szybciej pociągając za sobą serię bankructw. Ale nikt nie może przerwać z wewnątrz zaklętego kręgu, bo jeżeli da ludziom zarobić to pierwszy upadnie. Możliwa jest tylko interwencja z zewnątrz, w dodatku tak przeprowadzona, żeby nie faworyzowała nikogo.

Oczywiście przedstawiony przeze mnie schemat jest uproszczony, w dodatku prawidłowo oddaje rzeczywistość bez możliwości eksportu. A co on daje - otóż w jego wyniku pojawia się klient z dochodami nie wpływającymi na moje koszta, czyli mogę obniżać płacę, a zbyt i tak mam. Tylko to także jest strategią na krótkich nogach, bo jak ktoś kupuje towar produkowany w obcym kraju to obniża zarobki w swoim. Popyt zaczyna spadać i wszystko zaczyna się na nowo. Eksportujemy więc do coraz do nowych krajów, aż w końcu nie mamy dokąd, bo wysyłamy już wszędzie, układ robi się zamknięty i krach jest nieuchronny, no chyba że kupią Marsjanie. Właśnie w takiej sytuacji jesteśmy teraz - międzynarodowe porozumienia wyeliminowały bariery gospodarcze, rynek stał się globalny i w efekcie nie będzie gdzie wyeksportować. Ale dlaczego do podobnych sytuacji nie dochodziło wcześniej? Przecież obecny model rozwoju jest już realizowany niemal od trzystu lat. Problem w tym, że miały już one miejsce. Cały XIX wiek i początek XX to seria coraz większych kryzysów, wśród których ten z 1929 r był jednocześnie największym i pierwszym na globalną skalę. Początkowo kryzysy przezwyciężano dzięki zbrojnej interwencji, której sens ekonomiczny był dwojaki. Po pierwsze przed rozpoczęciem wojny państwo zadłużało się, a uzyskane w ten sposób środki kierowało na działania przygotowawcze do niej otwierając tym samym rynek zbytu. Po drugie w wypadku zwycięstwa otwierały się nowe możliwości sprzedaży lub zdobywano tanią pracę i surowce, co umożliwiało wygranie walki konkurencyjnej z równorzędnymi militarnie rywalami gospodarczymi. Oczywiście ci ostatni zachowywali się tak samo i tak powstały kolonialne imperia krajów Europy Zachodniej. W końcu świat został podzielony i jedynym sposobem zażegnania kryzysu u siebie stało się wydarcie wszelkimi możliwymi sposobami rywalowi jego rynków. A co działo się z tymi, którzy nie sprostali takim wymogom walki konkurencyjnej. Czekała ich rewolucja i jeśli w drodze wyzysku wewnętrznego nie odzyskali sił, to staczali się do rangi krajów zacofanych gospodarczo.

Aby przezwyciężyć kryzys z 1929 r niezbędne stało się zastosowanie nowatorskiej metody ponieważ był on pierwszym o globalnym zasięgu. Poniżej parę słów o niej. Opierając się częściowo na marksistowskiej teorii gospodarki kapitalistycznej M. J. Keynes stworzył popytową teorię rozwoju. Wnioskiem z tej teorii było to, że do wyprowadzenia kraju z kryzysu niezbędne jest stworzenie impulsu popytowego. Mogą być nim równie dobrze zbrojenia lub programy pomocy socjalnej. Z uwagi na pamięć o stratach poniesionych w I wojnie światowej prezydent F. D. Roosevelt zdecydował się na to drugie. Projekt sfinansowano z nowo wprowadzonych progresywnych podatków dochodowych, deficytu budżetowego i dodruku pieniędzy. Bardzo dużo kontrowersji do dziś budzi to ostatnie. Nie bardzo rozumiem czemu, przecież każda inwestycja wprowadza na rynek dodatkową ilość towarów i aby umożliwić ich zakup, nie rezygnując z dotychczasowego poziomu wydatków, niezbędne jest dodatkowa ilość pieniądza. Wsparto działania związków zawodowych skierowane na wzrost płac. Kryzys zażegnano, udowadniając tym samym, że jedną z metod aby to osiągnąć jest interwencja państwa, skierowana na pobudzenie konsumpcji indywidualnej. Druga metoda, o czym już wspominałem, to wojna lub przygotowania do niej.

Zdaniem niektórych jest ona zdecydowanie lepsza od poprzedniej, bo pozwala odzyskać część lub wszystkie koszty interwencji na rynku poprzez odszkodowania nałożone na pokonanego dzięki czemu państwo się nie zadłuża. Pozornie przekonujące. Ale przypomnijmy, reparacje wojenne nałożone na Niemcy w 1919 r. przyczyniły się do przejęcia władzy przez Hitlera i stały się ważną przyczyną wybuchu II wojny światowej. Ponadto coraz więcej krajów dysponuje bronią atomową i nie zawahają się jej użyć, jeśli poczują się zagrożone. Wszystko to czyni na progu XXI wieku tę drogę nakręcania koniunktury za mocno ryzykowną i grożącą unicestwieniem ludzkości. Wobec powyższego pozostaje nam jedynie pobudzanie konsumpcji. Staje się ono automatycznie podstawowym warunkiem istnienia gospodarki wolnorynkowej, bo skłonność do kryzysów jest jej immanentną cechą. Oznacza to systematyczny wzrost zadłużenia państwa, zmuszanego przez kolejna recesje do interwencji na rzecz zwiększenia konsumpcji. Tym samym rosnący dług publiczny jest ceną jaką społeczeństwa płacą za podtrzymywanie obecnego porządku społeczno-gospodarczego, a nie fanaberią lewactwa dogadzającego nieudacznikom. Wobec powyższego wszelkie działanie oszczędnościowe, podejmowane przez budżet podczas kryzysu nadprodukcyjnego, przyczyniają się do jego pogłębienia a nie zażegnania. Teoria Keynesa dała teoretyczny fundament dla państw dobrobytu i całkowite przekształcenie stosunków społecznych w Europie Zachodniej. Decydującym impulsem, który przyczynił się do ich powstania, był szczególny globalny układ sił, jaki wytworzył się po II wojnie światowej. Zażegnanie kryzysu dzięki zastosowaniu teorii korzystającej z myśli marksistowskiej, pokonanie Hitlera przy decydującym wkładzie ZSRR oraz wzrost nastrojów pacyfistycznych, będących skutkiem gigantycznych strat ludzkich i materialnych spowodowanych wojną, zwiększyło poparcie dla partii lewicowych. Liberalne elity gospodarcze znalazły się w trudnej sytuacji gdyż z jednej strony realne stało się zwycięstwo komunizmu, a z drugiej niemożliwa była bezpośrednia konfrontacja zbrojna. Aby przetrwać i odciągnąć społeczeństwo od skrajnych rozwiązań lewicowych zaakceptowały one przejściowo państwo dobrobytu. Podjęto jednocześnie działania zmierzające do przywrócenia stosunków społecznych z przed kryzysu. Inicjowano liczne stowarzyszenia i fundacje których zadaniem było stworzenie politycznych, ideologicznych i propagandowych podstaw do tego. Efektem tego był neoliberalizm. Przyniosły one pożądany efekt. Jak zawsze złożyły się na to także błędy ich ideologicznych przeciwników. Najprościej ujmując - bezkrytyczne eksploatowanie metod zaproponowanych przez popytową teorię doprowadziło do wysokiej inflacji i zadłużenia państwa, a w konsekwencji do kryzysu. W miarę upływu czasu stawał się także widoczny ideologiczny i gospodarczy krach komunizmu. Zaczęły narastać nastroje konserwatywne i poparcie dla neoliberalizmu. Ale skąd wziął się kryzys - przecież w teorii nie było na niego miejsca. Na to pytanie udzielili odpowiedzi monetaryści określając jednocześnie granice, do których możliwy jest dodruk pieniądza. Sprawa jak zwykle okazała się bardzo prosta - społeczeństwa, podobnie jak przedsiębiorstwa, posiadają określoną zdolność produkcyjną w danym momencie czasowym i na jej pokrycie niezbędna jest określona ilość pieniędzy. Gdy produkujemy poniżej naszych możliwości, konieczny jest dodruk w wyniku którego dodatkowa ilość pieniądza zwiększy popyt i zapewni przedsiębiorstwom zbyt. Inflacja nie wzrasta, gdyż na każdą ilość dodatkowych pieniędzy zostanie wyprodukowany nowy towar o równej im wartości. Czasami, jak to miało miejsce w USA po 33 r, z uwagi na koszt stały przedsiębiorstw ceny mogą się nawet zmniejszać. Dodatkowa emisję możemy powtarzać, jednak tylko do osiągnięcia pełnej zdolności produkcyjnej, gdyż niezależnie od tego ile pieniędzy znajdzie się na rynku i tak nie wyprodukujemy więcej niż możemy. Pojawi się jedynie nadmiar pieniędzy w stosunku do towaru, co spowoduje inflację. To właśnie zjawisko spowodowało trudności gospodarcze w krajach Europy Zachodniej w latach siedemdziesiątych XX-wieku. Społeczeństwa osiągnęły pełną moc produkcyjną, a elity polityczno-gospodarcze nie zdając sobie z tego sprawy, dalej kontynuowały uprzednio skuteczną działalność wywołując inflację i kryzys. Aby kontynuować wzrost w tej określonej sytuacji, należało poddać kontroli emisję pieniądza i dług publiczny oraz zwiększyć moc produkcyjną. Pierwsze i drugie osiągnięto poprzez uniezależnienie banków centralnych od rządów i system firm ratingowych, a trzecie poprzez przekazywanie do dyspozycji banków zwiększonej ilości środków finansowych uzyskanych dzięki obniżeniu kosztów pracy i funkcjonowania państwa. Postaram się teraz przybliżyć ogólniki z poprzedniego zdania.

Uniezależnienie banków centralnych, np. w Polsce, uzyskano poprzez zmiany ustrojowe i odpowiednie zapisy konstytucyjne, na mocy których powołano Radę Polityki Pieniężnej, odpowiedzialną za utrzymanie inflacji na dopuszczalnym poziomie. Myśl ogólna na jakiej oparto jej działanie jest następująca. Rosnąca inflacja oznacza nadmiar pieniądza w odniesieniu do ilości towaru, a ich różnica określa poziom wzrostu cen. Czyli poziom inflacja informuje nas o nadmiernej lub za małej emisji środków finansowych. Jeśli rośnie ponad dopuszczalny poziom ograniczamy emisję, a gdy spada to zwiększamy, określając tym samym potrzebną nam ilość pieniądza. RPP realizuje to poprzez określania poziomów systemu stóp procentowych oraz rezerw banków prywatnych, zmniejszając lub zwiększając tym samym ilość środków określających wielkość udzielanych przez nie kredytów. Jeśli rosną stopy procentowe i wymagane rezerwy, to banki udzielają mniej kredytów i na rynku jest mniej pieniądza - gdy są one mniejsze to jest go więcej. RPP nie podlega rządowi, a za swoją politykę jest odpowiedzialna jedynie wobec Sejmu. Ale dodatkowy pieniądz może się także pojawić w drodze pożyczek udzielanych rządowi przez rożne podmioty działające na rynku finansowym. Wielkość tych pożyczek określa tzw. deficyt budżetowy, określany corocznie przez Sejm w przypadku koalicji większościowej. Formalnie jest on spłacany, ale dzieje się to poprzez zaciągnięcie kolejnych pożyczek tzw. rolowanie i w sumie robi się z roku na rok coraz większy Jest to tzw. dług publiczny. Każdy kraj, podobnie jak i człowiek posiada określoną zdolność kredytową która określa wielkość pożyczki jaką jest w stanie spłacić. Dla państw w drodze ekonomicznych szacunków określoną ją na poziomie 60 % Dochodu Narodowego Brutto. Poprzez zapis konstytucyjny uniemożliwiono zaciąganie naszemu rządowi pożyczek gdy dług publiczny przekroczy tę właśnie wartość. W praktyce oznacza to, że dług publiczny musi rosnąć w takim samym tempie jak DNB. Oprócz tego nadmierne zadłużenie państwa utrudniają firmy ratingowe. Ich zadaniem jest informowanie inwestorów działających na wszystkich rynkach finansowych o ryzyku z danym papierem wartościowym. Jeżeli rząd jakiegoś kraju w celu sfinansowania deficytu budżetowego emituje określony walor, to firmy te za pomocą specyficznej dla siebie symboliki prognozują, czy nabywca osiągnie stratę lub zysk i jeśli tak to w jakiej wielkości w razie jego zakupu. Im gorsza jest ocena papieru wartościowego, tym większy trzeba zaoferować zysk inwestorowi. Dla państwa oznacza to szybszy wzrost długu publicznego lub rezygnację z emisji, jeśli w wyniku sprzedaży waloru jego poziom przekroczy wartość dopuszczoną przez konstytucję. W efekcie nadmierny wzrost długu ograniczany jest z jednej strony przez prawodawstwo, a z drugiej przez rynki finansowe.

Zwiększenie mocy produkcyjnych możliwe jest w drodze inwestycji. W kryzysie firmy bardzo rzadko dysponowały środkami własnymi, więc potrzebowały pożyczek. Neoliberalna polityka gospodarcza skupiła się na zwiększeniu depozytów lokowanych w bankach, aby zwiększyć ilość udzielanych przez nie kredytów. Zrealizowano to głównie różnicując silnie dochody ludności i obniżając koszty funkcjonowania państwa. W efekcie wzrosły zyski firm i płace najbogatszych. Uzyskane tą drogą środki finansowe beneficjenci, zgodnie z oczekiwaniami, umieścili na kontach w banku. Wszystko to działo się w warunkach kryzysowych, co oznacza, że wzrostowi płac jednej grupy społecznej towarzyszył spadek innej. Innymi słowy obniżono dochody licznej grupie społecznej i tak uzyskane znaczne środki przekazano mniejszości która, nie mając co z nimi robić z uwagi na tak już wysoki poziom życia, umieściła je w banku. Uboższe grupy społeczne nigdy nie wygenerowałyby tak dużych oszczędności, z uwagi na konieczność zaspokojenia podstawowych potrzeb. Z ich punktu widzenia wzrósł wyzysk tym większy, z im większej ilości rzeczy musieli zrezygnować. Tej polityce sprzeciwiły się związki zawodowe, co było ich statutowym obowiązkiem, jako reprezentantów interesów finansowych uboższych. Podjęto z nimi bezwzględną walkę. Tę walkę związki przegrały, gdyż społeczeństwo obarczało je częściowo uzasadnioną winą za kryzys.

Metod na zwiększenie dochodów rynków finansowych oczywiście jest więcej - może nim być np. wysoka stopa procentowa udzielanych kredytów lub skierowanie na giełdę uzyskiwanych przez państwo środków z deficytu budżetowego. Tą drugą metodę zastosowano w Polsce, wprowadzając obowiązkowo II filar w systemie emerytalnym. Zobowiązano ZUS do przekazywania jednej trzeciej swoich wpływów do otwartych funduszy emerytalnych, które zgodnie z reformą mogły je lokować w papiery wartościowe. Dzięki temu olbrzymimi sumami wsparto rynki finansowe. ZUS do reformy wszystkie środki przeznaczał na świadczenia społeczne. W efekcie zabrakło mu na nie pieniędzy na taką sumę jaką przekazano do OFE. Rząd zobowiązał się tą kwotę wyrównać poprzez zwiększenia zadłużenia państwa. Jest to wyjątkowo perfidna metoda, bo pozwala wsparcie banków nazwać pomocą społeczną i wykazywać jak to wiele środków państwo przekazało na renty i emerytury. Podsumowując - około jedna trzecia naszego zadłużenia, tj 300 mld zł, stanowi wsparcie dla rynków finansowych, a nie, jak jesteśmy informowani przez media, ZUS-u. Wykorzystywano to potem jako jedno z uzasadnień przy wydłużeniu wieku emerytalnego. Kolejny sposób to zakaz kredytowania przez Bank Centralny inwestycji publicznych. Społeczeństwo za pośrednictwem państwa chcąc zrealizować ważne dla siebie przedsięwzięcie zmuszone jest płacić w jego wyniku wysoki procent bankom prywatnym, bo nie może wykorzystać środków znajdujących się w NBP, którego jest właścicielem. Kuriozalna sytuacja w dobie gdy wszyscy oszczędzają wszędzie gdzie się da. nierzadko odbierając ludziom środki utrzymania. Wreszcie ostatni to pozwolenie bankom na udzielanie kredytów pod mało bezpieczne papiery wartościowe.

Wszystkie te działania zgodnie z oczekiwaniami spowodowały boom inwestycyjny co znacznie wzmogło zdolność produkcyjną gospodarek. Wydawać by się mogło, że pełny sukces, ale jednak nie. Na wskutek obniżenia kosztów pracy i potanienie państwa spadł popyt konsumpcyjny i nie miał kto nabywać towarów i usług, jakie pojawiły się w wyniku nowych inwestycji. Pojawia się nadprodukcja równa przyrostowi mocy produkcyjnej i pozostających w banku środków z przymusowych oszczędności grup najuboższych. Przedsiębiorcy, w obawie przed trudnościami w zbycie, ograniczają coraz bardziej inwestycje. Banki nie mając co zrobić z nadmiarem środków udzielają kredyt każdemu zainteresowanemu, bez sprawdzenia możliwości jego spłaty. Część skierowano na giełdę, inne w ramach pomocy unijnej przekazano krajom wstępującym do niej, a w USA kredyty udzielano nawet bezrobotnym. W sukurs finansistą w obawie przed kryzysem przyszły ich rządy, zamieniając politykę współpracy i współistnienia na konfrontacyjną. Miało to na celu zdobycia nowych rynków zbytu, bo nie było innego sposobu na podtrzymanie koniunktury, jeśli na drodze instytucjonalnej i prawnej wyeliminowano te oparte na teorii Keynesowskiej. Jawna agresja, z uwagi na prawo międzynarodowe, była niemożliwa - potrzebne było jej jakieś uzasadnienie akceptowalne przez obywateli i ONZ. Poniżej przykłady metod zastosowanych w praktyce. Najpopularniejszą stało się udzielanie pomocy politycznej , organizacyjnej i materialnej tzw. opozycji demokratycznej. Warunkiem jej otrzymania była zgoda na wprowadzenie neoliberalnego modelu gospodarczego. Oznaczało to wycofanie się państwa z życia gospodarczego i liberalizację przepisów regulujących obrót towarami, usługami i finansami. Zapewniało to uprzywilejowaną pozycję międzynarodowym koncernom i rynkom finansowym, bo tam gdzie nie działa prawo, zwycięża najsilniejszy. Metoda okazała się najbardziej skuteczna w europejskich krajach socjalistycznych, z uwagi na pokrewieństwo religijne, kulturalne, rozwiniętą w miarę gospodarkę, rozczarowanie wobec komunizmu i zauroczenie potęgą USA. Wszędzie tam, gdzie taka sytuacja nie miała miejsca, a w szczególności tam, gdzie społeczeństwa zetknęły się z dominacją krajów atlantyckich nie przyniosła żadnego rezultatu (Kuba, Chiny, Wietnam czy Iran). Zastosowanie tego pomysłu w praktyce doprowadziło do upadku RWPG i przejęcia jego nierosyjskich rynków.

Inna metoda to bezpośrednia agresja w ramach wojny z terroryzmem. Jak wiadomo jest on bronią słabszej kultury wobec silniejszej. Siedliskiem jego we współczesnym świecie są kraje arabskie. Źródłem jego jest silny nacisk gospodarczy, kulturalny i militarny wywierany przez Amerykanów, Rosjan, Hindusów czy Chińczyków. Brak silnego muzułmańskiego kraju, wokół którego mógłby się zorganizować opór, powoduje że terroryzm stał się jedyną metodą, z której mogą skorzystać, aby bronić ważnych dla nich wartości. Na dzień dzisiejszy istnieje on w dobrze zorganizowanej formie w Mali, Algierii, Libii, Egipcie, Palestynie, Syrii, Libanie, Iraku, Afganistanie, Pakistanie, Indonezji, Somalii, Jemenie i Sudanie. Posiada również swoje agendy w krajach europejskich i USA, które co jakiś czas dokonują ataków na cele cywilne. Jedną taką akcję islamistów skierowaną na USA w dniu 11.09.2001 wykorzystano do zajęcia Afganistanu. Kraj ten, oprócz tego że był bazą Al.-Kaidy, posiada trochę ropy, jak również jest doskonałym punktem strategicznym pozwalającym na kontrolowanie Indii, jak i krajów z arabską ludnością wchodzących w skład WNP. Metoda na terroryzm ma wiele zalet, dzięki którym można praktycznie zamaskować prawdziwe cele jej wykorzystania. Po pierwsze - umożliwia uzasadnianie interwencji zbrojnej interesem społeczności międzynarodowej, po drugie - łatwe jest uzyskanie poparcia dla niej przez ludność krajów zagrożonych przez islamistów. Pozwala to stosującym ją uchodzić za obrońców świata, przy jednoczesnym zdobyciu wpływów gospodarczych i/lub militarnych na pożądanym terytorium. Jej nieco zmodyfikowaną wersję wykorzystano do podporządkowania Iraku. Do oskarżeń o wspieranie Al-Kaidy dołożono nieprawdziwe o nielegalne posiadanie broni atomowej.

Trzecia metoda to wykorzystywanie wewnętrznych trudności kraju poprzez wzmacnianie w nim niepokojów, tak aby doprowadzić do wojny domowej. W jej wyniku zawsze najwięcej cierpi ludność cywilna, co pozwala na interwencję w jej obronie. Tak zdobyto libijska ropę. Próby jej zastosowania w Syrii przynoszą do tej pory połowiczne rezultaty, choć nie wykluczone, że uda się zdobyć dostęp do pól roponośnych poprzez uznanie rządu stworzonego przez rebeliantów i zniesienie sankcji gospodarczych. Zastosowane metody pozwoliły na opanowanie nowych rynków, ale po ich zagospodarowaniu zagrożenie recesją wzrosło ponownie z powodów, o których pisałem wcześniej, i konieczne stały się nowe podboje w celu jej uniknięcia. Jednak tym razem sprawa nie okazała się tak prosta jak poprzednio. Niektóre zagrożone agresją kraje wyprodukowały broń atomową lub wmówiły wszystkim, że to zrobiły jeszcze inne postarały się o protektorat państw stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Rosja, Ukraina, Białoruś, Iran i Chiny stłumiły demokratyczną opozycję. Ci ostatni zrobili to szczególnie brutalnie rozpędzając studencką pro-demokratyczną demonstrację w 1989 r. Ponadto zadłużenie własnych obywateli spowodowane udzielanymi bez opamiętania kredytami konsumpcyjnymi przekroczyło poziom umożliwiający ich spłatę. W tej sytuacji pozyskanie nowych rynków lub/i podtrzymanie popytu prywatnym kredytem stało się niemożliwe i w 2008 r. wybuchł kryzys. Znacznie go przyspieszyło zwycięstwo Rosji w wojnie z Gruzją, sojusznikiem NATO, gdy na zachodzie zrozumiano że dalszy rozwój jej kosztem jest niemożliwy.

W dalszej części wykorzystam spostrzeżenia wynikające z przebiegu kryzysu w Europie, bo przyjmuje on tu formę czystszą niż w USA, w którym jest on bardziej złożony i łagodniejszy na wskutek znacznych wydatków na zbrojenia.

Do przywrócenia wzrostu gospodarczego potrzebne jest zrozumienie przyczyn kryzysu i w oparciu o to opracowanie i zrealizowanie koniecznych zmian. Środowiska neoliberalne narzuciły swój pogląd i winą za niego obciążyło nadmierne zadłużenie państw, które utrudnia lub uniemożliwia pozyskiwanie środków na inwestycje od rynków finansowych. Ich zdaniem są one jedynym i koniecznym warunkiem przywrócenia rozwoju. Jest to moim zdaniem pogląd fałszywy, gdyż firmy mogłyby finansować nowe przedsięwzięcia z środków własnych, a jednak tego nie robią. Przedsiębiorcy zwiększają produkcję nie dla niej samej, ale po to aby sprzedać ją na rynku i osiągnąć zysk. Jeśli nie mogą tego osiągnąć, to całe przedsięwzięcie nie ma dla nich żadnego sensu, bo może przynieść jedynie stratę. Neoliberałowie dostrzegają wprawdzie spadek konsumpcji, ale go bagatelizują uzasadniając to Prawem Saya, które głosi, że w każdych warunkach nowa inwestycja wywołuje mu równoważny co do wielkości popyt. Oznacza to, że o zbyt nie ma co się martwić, bo pojawi się on automatycznie w wyniku inwestycji. Niestety praktyka nie potwierdza neoliberalnych recept na kryzys, bo pomimo pięcioletniego ich stosowania nie tylko trwa on dalej, ale jeszcze się pogłębia. Dzieje się tak, bo prawo Saya nie zawsze jest prawdziwe. Ale czemu tak jest - przecież cały okres począwszy od rewolucji neoliberalnej do 2008 r. sugeruje co innego. Dokonywano wtedy znacznych inwestycji i zbyt jakby przez nie wywoływany zawsze się znajdował. Odpowiedź jest oczywista. Żadne prawo na świecie nie jest uniwersalne, co oznacza że jego prawdziwość jest uzależniona od warunków brzegowych. Np. prawo Oma nie opisuje właściwie zjawisk elektrycznych w temperaturze zera bezwzględnego. Innymi słowy mówiąc, temperatura otoczenia decyduje, czy jest ono prawdziwe. Jeśli jest bardzo niska, to prawa tego nie można stosować, bo doprowadzi nas do błędnych wniosków. Podobnie jest z prawami ekonomicznymi - w zależności od warunków zewnętrznych działają lub nie. Dla prawa Saya warunkiem tym będzie możliwość pozyskania nowych rynków zbytu w wyniku inwestycji. Można to osiągnąć zwiększając sprzedaż na rynku wewnętrznym lub eksportując. Pierwsza możliwość oznacza, że proporcjonalnie do wzrostu produkcji musi rosnąć zamożność klientów, ale to jest sprzeczne z istotą neoliberalizmu. Pozostaje więc druga. Nowa inwestycja to tańszy, wyższej jakości lub nowy towar, co może ułatwić jego sprzedaż za granicą . Prawo działa. Ale do czasu, bo o czym już wspominałem, na wskutek wzrostu bezrobocia u importera kurczą się możliwości sprzedaży. Potrzebny jest więc nowy rynek, a potem znowu i znowu, aż dotrzemy wszędzie i nie będzie już komu sprzedać. W takiej sytuacji inwestycja nie wywoła sprzedaży. Prawo nie działa. W realnym świecie z niemożliwość zdobycia nowych rynków możemy się spotkać wcześniej, niż by to wynikało z powyższego schematu. Część krajów może nie dopuszczać do sprzedaży określonych wyrobów u siebie, stosując cła, określając wewnętrzne standardy, jakie ma on spełniać, lub stwarzając rożne inne wymogi prawne lub formalne. Te przeszkody można usunąć wykorzystując przemoc ekonomiczną lub militarną, ale może to zrobić jedynie silniejszy wobec słabszego i to pod warunkiem, że ten drugi nie dysponuje bronią jądrową.

Podsumowując Prawo Saya jest prawdziwe tak długo, jak długo w wyniku inwestycji mamy możliwość pozyskania nowych rynków.

Podstawowym warunkiem przywrócenia wzrostu jest sprzedaż nowych towarów, a tego nie da się zrobić bez nowych klientów. Z uwagi na swą szczególną sytuację. UE nie jest w stanie ich pozyskać neoliberalnymi metodami bez znacznej redukcji potencjału gospodarczego, a jeśli będzie chciała to zrobić, to zagrozi to jej egzystencji. Poniżej postaram się to stwierdzenie uzasadnić.

Na początek musimy zrozumieć, że obecny kryzys jest wynikiem:

a) Nadmiaru środków w dyspozycji rynków finansowych
b) Neoliberalnej polityki gospodarczej zastosowanej przy przezwyciężaniu kryzysu z lat siedemdziesiątych XX w

Ad a) Nadmiar środków w bankach ma miejsce wtedy, gdy nie są one w stanie udzielić kredytów w takiej wysokości, aby wywiązać się ze zobowiązań wobec depozytariuszy. Za tym że jest tak obecnie przemawiają następujące argumenty.

1. Jest to zgodne z polityką gospodarczą realizowaną od 30 lat nastawioną na zwiększenie oszczędności. Są one lokowane w bankach.
2. Wzmożenie spekulacji giełdowych
3. Ujemne oprocentowanie depozytów w bankach szwajcarskich
4. Przejęcie części oszczędności przez Bank Cypryjski
5. Agresywna polityka banków przy oferowaniu kredytów
6. Zliberalizowanie zasad udzielania kredytów bankowych przed kryzysem
7. Konieczność ciągłych modernizacji parku maszynowego i infrastruktury gospodarczej poszczególnych krajów związaną z postępem technologicznym a wymuszaną przez konkurencję. W Polsce są one np. finansowane z kredytu lub pomocy unijnej.
8. Udzielanie kredytów konsumpcyjnych
9. Wzrost agresji na świecie.

Jak wynika z definicji nadmiaru, ma on wtedy miejsce, gdy przedsiębiorcy nie chcą inwestować, a dzieje się tak, gdy nie widzą szans na sprzedaż dotychczasowej lub zwiększonej produkcji. A czemu nie ma zbytu - bo nie ma konsumentów. Analizując aktualną politykę gospodarczą , łatwo znaleźć uzasadnienie dla tej sytuacji

1. Rozwarstwienie dochodowe to wzrost oszczędności, czyli równoważny mu ubytek konsumpcji
2. Komercjalizacja lub prywatyzacja usług publicznych oznacza ich całkowite lub częściowe opłacenia przez obywateli. Pieniądze, które wydadzą na służbę zdrowia lub szkolnictwo nie będą mogły być wydane, jak dawniej, na zakup samochodu lub żywności. W sytuacji, gdy nie ma stosownego wzrostu płac powoduje to ograniczenie sprzedaży w rolnictwie lub przemyśle motoryzacyjnym. Oznacza to ubytek konsumpcji. Dawniej usługi publiczne były opłacane przez państwo, a cała konsumpcja była sumą wydatków państwa i obywateli. Skoro państwo ograniczyło ich finansowanie, to popyt jest mniejszy o to, co przestało dawać państwo.
3. Ograniczenie pomocy socjalnej powoduje, że ludzie z niej korzystający kupują mniej niż dawniej
4. Wzrost wydajności pracy oznacza przy wzroście produkcji mniejszym od niej zwolnienia. Bezrobotny przestaje dokonywać zakupów.
5. Wolny rynek powoduje konieczność zmniejszania płac. O tyle, o ile to zrobiono, zmniejszają się zakupy.
6. Wydłużenie wieku emerytalnego spowoduje dalszy wzrost bezrobocia.
7. Przyrost mocy produkcyjnej powoduje konieczność dodatkowej konsumpcji, gdyż tylko tak można spłacić kredyt w wyniku którego powstał.
8. Dodruk pieniądza przekazywany rynkom finansowym, a nie konsumentom, a tak się
obecnie dzieje, oznacza nowe inwestycje, czyli wzrost mocy produkcyjnych.

Uważam, że to wszystko, co przedstawiłem powyżej, w pełni uzasadnienia tezę o nadmiarze środków w dyspozycji rynków finansowych

Ad b) Jeśli dodamy do siebie wszystkie ubytki konsumpcji z punktów. 1 do 5 i przyrost mocy produkcyjnej, to określimy deficyt konsumpcji. Jego wartość dodatnia oznacza, że możemy wyprodukować więcej niż sprzedać. Sytuację taką w języku obiegowym nazywamy przeinwestowaniem i towarzyszy jej nieodłącznie nadmiar środków w dyspozycji rynków finansowych. Opierając się na teorii monetarystycznej możemy obliczyć deficyt mocy produkcyjnej. Wyznaczy on nam wielkość koniecznego przyrostu mocy produkcyjnej do zaspokojenia konsumpcji określonej przez ilość środków finansowych w dyspozycji ludności. Jego wartość dodatnia oznacza, że możemy więcej kupić niż wyprodukować. Z braku lepszej nazwy możemy określić taką sytuację „przekonsumowaniem”. Być może powyższy tekst jest napisany z pominięciem reguł gramatycznych, ale celem tego było podkreślenie symetrii łączącej oba wskaźniki. W gruncie rzeczy różnią się one między sobą jedynie znakami. Rzuca się także w oczy analogia z Keynesowskim równaniem na równoważność przyrostu konsumpcji i inwestycji. Powyższe pozwoli nam na określenie rodzaju kryzysu, zdefiniowanego jako złamanie równowagi pomiędzy inwestycjami i konsumpcją. Gdy deficyt konsumpcji jest dodatni, to mamy kryzys nadprodukcji, a gdy dotyczy to mocy produkcyjnej to nadkonsumpcji. Gdy wskaźniki wynoszą zero, wtedy nie ma kryzysu, bo moce produkcyjne równają się konsumpcji. Z powyższego wynika metoda na likwidację kryzysu - jeśli jest on nadprodukcyjny, to trzeba metodami Keynesowskimi pobudzić konsumpcję, a jeśli nadkonsumpcyjny to metodami zwiększyć moce produkcyjne. Ewidentnie widać że obecny kryzys jest nadprodukcyjny a poprzedni nadkonsumpcyjny. Oznacza to, że w międzyczasie przekroczyliśmy punkt, w którym oba deficyty wynosiły zero. Wcześniej wspominałem, że przed poprzednim kryzysem elity nie zorientowały się, że przekroczyły punkt krytyczny, poza którym trzeba stosować inne metody, aby uniknąć recesji. Ten punkt to moment, w którym deficyty wynoszą zero. Jeśli tak, to stosowanie neoliberalnych metod obecnie zamiast przywrócić wzrost, jedynie pogłębi kryzys na wskutek zwiększenia się deficytu konsumpcji. Niestety, wśród elit rządzących Europą nie widać woli zmiany polityki gospodarczej. Ustały dyskusje nad wprowadzeniem podatku Tobina, w efekcie którego można by część nadmiernych środków inwestycyjnych skierować do konsumpcji. W krajach południowych pod naciskiem UE redukowane są socjalne wydatki budżetowe, a nowy premier Włoch, rzekomo centrolewicowego rządu, dalej chce kontynuować politykę obniżania kosztów pracy. Utrzymywanie obecnego kursu pozwoli jedynie na przejściowa poprawę sytuacji w krajach ją realizujących i pogarszanie się sytuacji w całej Europie na wskutek przekazywanie sobie rosnącego deficytu konsumpcyjnego. Istnieje wprawdzie szansa na podrzucenie problemu Rosji, Indiom czy Chinom, ale wtedy koszty pracy i stosownie do tego poziom produkcji musiałby spaść do ich poziomu.

Osobiście uważam, że właśnie tak europejskie elity wyobrażają sobie wyjście z kryzysu i że za nic mają los ludzi, którzy w wyniku tego stracą pracę, swoje przedsiębiorstwa i środki utrzymania. Jednakże, aby ten plan zrealizować, to muszą na niego wyrazić zgodę elity krajów eksporterów, a z ty mógłby być problem. Obserwując poczynania Rosjan i Chińczyków na przestrzeni dziejów i obecnie, można śmiało postawić tezę, że skorzystają z każdej metody do obrony własnych interesów. Rosjanie bezwzględnie zlikwidowali prozachodnią opozycję oligarchów, skutecznie blokują przystąpienie Białorusi i Ukrainy do UE, ponadto stoczyli zwycięską wojnę z Gruzinami. Równie stanowczo zachowali się Chińczycy wobec studentów w 89 r, oraz mieszkańców Sinkiangu i Tybetu. Obecnie oba te kraje skutecznie bronią na forum ONZ-tu syryjski reżim przed zachodnią interwencją. Żaden rozsądny polityk nie powinien mieć wątpliwości, że każde z tych państw porzuci politykę wolnego handlu, a właśnie na niej opiera się europejski plan walki z recesją, jak tylko zagrozi ona ich strefom wpływów. Utrudniać im to będą porozumienia międzynarodowe, ale i tak znajdą rozwiązanie. Pojawią się cła, niezliczone formalności i różnego rodzaju przepisy sanitarne. Wyroki trybunałów będą ignorowane, a ONZ będzie wobec nich równie bezradne, jak obecnie wobec USA, Iranu czy Izraela. Pozostaje jeszcze konflikt zbrojny, ale ten trudno wygrać z milionowymi, dobrze uzbrojonymi, dysponującymi bronią jądrową, armiami, gdy się nie ma własnej. Wniosek może być tylko jeden - nowych rynków nie będzie, a jeżeli pomimo tego UE będzie dalej kontynuować obecną politykę, to grozi to niewyobrażalnymi globalnymi konsekwencjami. Do właściwego funkcjonowanie obecnego modelu społeczno gospodarczego niezbędny jest wzrost, ale będzie on możliwy dla UE po redukcji produkcji do poziomu gospodarek, z którymi zamierza konkurować. Wynika to z tego że niższe koszty pracy to nie tylko mniejsze płace, emerytury czy pomoc społeczna - to także niższy popyt. Ten zaś z kolei wyznacza wielkość produkcji, a tym samym i mocy produkcyjnych niezbędnych do jego zaspokojenia. Oznacza to wprost proporcjonalną zależność poziomu produkcji od kosztu pracy, przy braku możliwości pozyskania nowych rynków. Biorąc pod uwagę poziom produkcji na głowę mieszkańca rywali, na których Europa chciałby zdobyć nowe rynki, to niezbędne będzie duże jej zmniejszenie. Skutki tego najboleśniej uderzą w sferę usług, w której pracuje najwięcej ludzi w gospodarkach o wysokiej produktywności. Skala bezrobocia będzie olbrzymia i znacznie przekroczy poziomy z czasów wielkiego kryzysu. Europę ogarnie chaos i idąca za nim radykalizacja nastrojów. Odrodzi się komunizm i faszyzm. Dla krajów na niższym stopniu rozwoju zniknie możliwość pozbycia się nadwyżki siły roboczej poprzez emigracji i tam także pojawią się napięcia. Trudności nie ominą także krajów wysokouprzemysłowionych, współpracujących z Europą.

Na świecie wzrośnie i tak już wysoki poziom agresji i nasilą się próby rozwiązywania swoich problemów cudzym kosztem. Szczególnie podatne będą na to kraje o znacznym potencjale militarnym. Aby zapobiec agresji ze strony najsilniejszego powstaną sojusze średniaków, które po zrównoważeniu sił mogą zdecydować się na konflikt. Także ten pierwszy może się zdecydować na atak prewencyjny, jeśli uzna że tworzy się dla niego groźna sytuacja. Innymi słowy mówiąc UE z uwagi na wysoki potencjał gospodarczy, aby przywrócić wzrost, opierając się na neoliberalizmie, musi go znacznie zredukować. Pociąga to jednak za sobą trudno wyobrażalne konsekwencje, a w przypadku zmiany reguł gry przez rywali może nie przynieść spodziewanego efektu. Druga metoda wyjścia z recesji to Keynesowska. Jej zastosowanie to zdecydowane odejście od polityki wolnego rynku, poprzez stworzenie samowystarczalnego bloku gospodarczego chronionego wszelkimi metodami przed konkurencją, będącą wynikiem niskich kosztów pracy czy brakiem poszanowania naturalnego środowiska, z ustrojem gospodarczym, uwzględniającym doświadczenia wynikające z obu rodzaju kryzysów i socjalnym obliczem. Przyjęcie tego rozwiązania daje szanse na utrzymanie poziomu produkcji, ale oznacza także stworzenie nowej rzeczywistości społecznej ze wszelkimi ryzykami z tym związanymi.. Wybór nie jest łatwy, bo albo trwamy w obecnym stanie i ryzykujemy rozpad UE i konflikt globalny, albo idziemy na kolejny eksperyment społeczny z trudno przewidywalnym wynikiem i konsekwencjami oraz szansą na lepszą przyszłość dla wielu ludzi. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że rożnie rozkłada się ryzyko wyboru dla poszczególnych grup społecznych.

Rozpatrzmy to ostatnie na tym konkretnym przypadku. Z punktu widzenia elit gospodarczych wygląda to tak. Jeżeli trwamy w obecnym stanie, to produkcja wprawdzie spadnie i ich stopa życiowa się obniży, choć nie jest to takie pewne, bo wykorzystując dominująca pozycję w życiu politycznym mogą część dóbr odzyskać poprzez odebranie ich pracownikom najemnym. A przy zmianie ryzykują utratę władzy, bo nie znając wszystkich skutków nowych zasad funkcjonowania społeczeństwa, nie są w stanie określić strategii, aby ją utrzymać. Czyli albo obniżka stopy życiowej lub wcale, albo ryzyko utraty wszystkiego, bo takie są zawsze konsekwencje utraty władzy w trakcie przemian społecznych. Większość z nich opowie się więc za kontynuacją, bo niesie to ze sobą mniejsze ryzyko. Wprawdzie istnieje ryzyko wybuchu rewolucji, ale można jej uniknąć albo ją opóźnić poprzez rezygnację z demokracji. Inaczej to wygląda dla pracowników najemnych. Podtrzymanie neoliberalizmu to spadek stopy życiowej do poziomu Chińczyków czy Rosjan, a jego odrzucenie to nadzieja nie tylko na jego utrzymanie ale i na zwiększenie. Większość opowie się za zmianą, bo w jej przypadku nie tracą nic, a zyskać mogą wiele.

Na razie, z uwagi na sytuację polityczną, taki wybór rozpatrywać możemy jedynie hipotetycznie, ale nie zmienia to faktu, że jest on dla Europy konieczny. Jako człowiek lewicy uważam, że należy zrobić wszystko, aby do niego doszło, gdyż leży to w interesie pracowników najemnych. Działania mające do tego doprowadzić trzeba rozpocząć od uzmysłowienia ludziom, w jak trudnej znaleźli się sytuacji, a następnie opracować pro-społeczny model funkcjonowania UE i zmobilizować ludzi do walki o jego realizację. Jest to klasyczne zadanie dla lewicy, jednak jej obecne elity, być może dlatego że zaakceptowały neoliberalizm, nie chcą się go podjąć. Z uwagi na to, że ktoś musi być pierwszy i w nadziei na rozpoczęcie dyskusji w tym zakresie, napisałem powyższy artykuł. W drugim etapie w oparciu o wieloletnie przemyślenia przedstawię także społeczno-gospodarczy projekt funkcjonowania UE.

Na zakończenie nakreślę w punktach dynamikę zjawisk ekonomiczno-społecznych od wielkiego kryzysu do dziś oraz wnioski i refleksje, które będą przydatne podczas tworzenia nowej wizji państwa. Wprawdzie znajduje się to wszystko powyżej, ale liczne dygresje i próby dowodzenia twierdzeń mogły uniemożliwić lub utrudnić ich dostrzeżenie. Na swą obronę mogę jedynie podać brak jakiegokolwiek doświadczenia pisarskiego tak niezbędnego przy poruszaniu trudnego i złożonego zagadnienia


Dynamika

1. W roku 1929 rozpoczyna się wielki światowy kryzys ekonomiczny, wywołany nadmiarem mocy produkcyjnych (kryzys nadprodukcji)
2. Próby jego rozwiązanie w oparciu o oszczędności i nowe inwestycje zakończyły się niepowodzeniem. Działania te ówczesna ekonomia uzasadniała prawem Saya
3. W 1933 r do władzy w USA dochodzi F. D. Roosvelt
4. Wprowadza w oparciu o popytową teorię rozwoju angielskiego ekonomisty JM Keynesa tzw. program gospodarczy o nazwie „New Deal”
5. Teoria Keynesa postulowała, opierając się na słynnym wzorze o równowadze inwestycji i konsumpcji, zwiększenie dochodów tych grup społecznych które ich nie odłożą i interwencję państwa wspierającą konsumpcję. USA położyła główny nacisk na pomoc dla niższych warstw społecznych, a Niemcy Hitlerowskie na zbrojenia.
6. Środki finansowe uzyskano wprowadzając progresywny podatek dochodowy, zadłużając państwo w oparciu o politykę deficytu budżetowego i dodrukowując pieniądze. Pozwoliło to na zwiększenie konsumpcji kosztem oszczędności ( inwestycji)
7. Dzięki tym działaniom kryzys zażegnano.
8. Tracą wpływy w państwie środowiska promujące liberalizm
9. W USA powstają liczne organizacje nie akceptujące „New Deal-u”. Rozpoczynają się prace skierowane na dostosowanie liberalizmu do nowej sytuacji. Jest to zalążek neoliberalizmu
10. Po II wojnie światowej także z przyczyn geopolitycznych na bazie teorii Keynesa powstają w Zachodniej Europie tzw. Państwa Dobrobytu o bardzo wysokiej stopie życiowej
11. Rośnie systematycznie zadłużenie państw wysoko-uprzemysłowionych
12. W latach siedemdziesiątych pojawia się inflacja. Małe zyski i wysokie podatki ograniczają oszczędności a tym samym inwestycje.
13. Monetaryści formułują teorię w myśl której dopływ nowego pieniądza powoduje inflacje kiedy konsumpcja przekracza moce produkcyjne gospodarki.
14. Środowiska kontestujące państwa dobrobytu formułują teorie neoliberalne
15. Nadmierna inflacja powoduje trudności gospodarcze zanika wzrost.
16. Tworzy się klimat polityczny dla neoliberalizmu, gdyż tylko w oparciu o jego ideały można zażegnać trudności gospodarcze
17. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych do władzy w USA dochodzi R. Reagan a w Anglii M. Thatcher. Rozpoczyna się rewolucja neoliberalne i równolegle do niej ideologiczny kryzys lewicy.
18. Podejmowane są działania zmierzające do wzrostu oszczędności. Polityka gospodarcza polega głównie na odwróceniu zmian wprowadzonych po kryzysie z1929 r. Systematycznie ogranicza się podatki, wprowadza przepisy utrudniające zadłużenie państwa, politykę pieniężną przekazuje się nie zależnym od państwa instytucją, zwalcza związki zawodowe i znosi ograniczenia w handlu międzynarodowym.
19. Moce produkcyjne rosną i pojawiają się problemy ze zbytem. Potrzebne są nowe rynki zbytu. Aby to osiągnąć wykorzystuje się głownie trzy metody w oparciu o opozycję demokratyczną , pod pretekstem zwalczania terroryzmu i ochrony ludności przed działaniami wojsk w czasie wojny
20. USA odstępuje od polityki pojednania i zaostrza ją wobec obozu socjalistycznego
21. Banki udzielają kredyty bez wymaganych zabezpieczeń na rozwój nowo-wstępującym do UE państwom
22. Upada obóz socjalistyczny w Europie. Zaczyna się zagospodarowywanie przez kapitał zachodni jego rynków
23. W Chinach partia komunistyczna brutalnie tłumi prodemokratyczną demonstrację studencką
24. Pojawiają się pierwsze afery spekulacyjne w USA ( Enron)

25. Realizowana pod dyktando MFW polityka gospodarcza w Rosji i Argentynie kończy się kryzysem
26. W Rosji do władzy dochodzi Putin i odchodzi od neoliberalizmu eliminując oligarchów z polityki
27. Zamachy Al.-Qaidy w USA. Koalicja międzynarodowa pod dowództwem USA zajmuje Afganistan oraz bez zgody ONZ i pod nie prawdziwym pretekstem Irak.
28. Wyczerpują się nowo zdobyte rynki. Przepisy utrudniające zadłużenie państw powodują że banki zaczynają udzielać kredytów osobom prywatnym bez wymaganych zabezpieczeń
29. Iran intensyfikuje działania zmierzające do wyprodukowania broni atomowej
30. Rosja odpiera atak Gruzji na Abchazję. Nadmiar toksycznych kredytów powoduje upadki banków działających na rynku hipotecznym. Rozpoczyna się kryzys.
31. Wielka pomoc USA i UE udzielona bankrutującym bankom nie rozwiązuje gospodarczych problemów
32. W UE rozpoczyna się Kryzys Grecki. Oszczędnościowa polityka narzucona przez MWF i UE wtrąca kraj w głęboka recesję. Wkrótce w podobnej sytuacji znajdują się kraje południowej Europy którym wcześniej banki udzielały hojnych kredytów. Gwałtownie rośnie w nich bezrobocie będące nie tylko skutkiem recesji a także reform ograniczających koszty pracy w Niemczech. W całym Eurolandzie rozpoczyna się recesja.
33. Lewica europejska nie potrafi się określić w nowej rzeczywistości. Bezkrytycznie akceptuje rozwiązania problemów powstających na gruncie neoliberalizmu, a w wielu krajach ogranicza swą działalność do sfery obyczajowej. W efekcie traci własną tożsamość i poparcie podstawowego elektoratu
34. Banki szwajcarskie wprowadzają ujemne oprocentowanie depozytów a Cypryjskie przejmują ich część drogą jednorazowego podatku
35. W wyniku arabskiej rewolucji upada reżim Kadafiego w Libii przy wydatnej pomocy UE i USA. Rozpoczyna się wojna domowa w Syrii. Chiny i Rosja blokują w niej interwencję UE i USA na rzecz rebeliantów
36. W USA rozpoczyna się dodruk pieniądza.

Wnioski

1. W gospodarce kapitalistycznej występują dwa rodzaje kryzysów, nadprodukcji i nadkonsumpcji. W celu ich przezwyciężenia konieczne jest zastosowanie rożnych metod w zależności od jego rodzaju. Powyższe wynika z praktyki i dwóch teorii:

a) Popytowej teorii rozwoju M J Keyensa
b) Monetarystycznej

ad a) podstawowym wzorem tej teorii jest równość konsumpcji i inwestycji. Złamanie jej powoduje kryzys. Można tego dokonać na dwa sposoby - pierwszy to przewaga mocy produkcyjnych nad konsumpcją (kryzys nadprodukcji), a drugi odwrotnie (kryzys nadkonsumpcji). Przywrócenie równowagi to zakończenie recesji. Przy kryzysie nadprodukcji wymaga to zwiększenia konsumpcji, a nadkonsumpcji - mocy produkcyjnych. Metody zastosowane przez Keynesa to pierwszy przypadek, a przez neoliberałów drugi
.
ad b) teoria ta stwierdza, że dodruk pieniądza powoduje inflację, gdy popyt przekracza moce produkcyjne gospodarki. Z tego wynika, że gdy popyt jest mniejszy od mocy produkcyjnych, to nie będzie inflacji pomimo dodruku. Jeżeli uchwycimy sens tych dwóch zdań, to okaże się, że jest on tożsamy z tym z p-ktu ad a). Oznacza to, że teoria monetarystyczna jest wnioskiem wyciągniętym z równania Keynesa i opisuje tylko jeden przypadek naruszenia równowagi i jako taka nie może stanowić dowodu na to, że metody neoliberalne wychodzenia z kryzysu są uniwersalnymi dla wszystkich jego rodzajów. Do podobnego wniosku prowadzi analiza metod zastosowanych przy przezwyciężaniu kryzysu z 1929 r jak i 5-letnia niemoc neoliberalnych ekonomistów wobec obecnego.

2. Kryzys z 2008 r jest kryzysem nadprodukcji o czym świadczą następujące przesłanki

- rozpoczął się na rynku hipotecznym, przy pomocy którego pobudzano popyt udzielając kredytów konsumpcyjnych zabezpieczanych cenami nieruchomości
- agresywna polityka banków zachęcająca klientów do zaciągania kredytów konsumpcyjnych
- obniżanie wymogów udzielania kredytów osobom prywatnym i rządom
- wzrost zachowań spekulacyjnych inwestorów na niemal wszystkich giełdach
- wprowadzenie ujemnego oprocentowania depozytów przez banki szwajcarskie
- przejęcie części oszczędności klientów przez banki cypryjskie
- przejmowanie przez zachodnie gospodarki nowych rynków w wyniku konfliktu zbrojnego
- rozpoczął się po zwycięskiej wojnie Rosjan z Gruzinami, sojusznikiem NATO, w obronie Abchazji kiedy to, na zachodzie zrozumiano, że Rosjanie są zdolni do skutecznej obrony swoich sfer wpływów.
- niski poziom inflacji w momencie jego rozpoczęcia.

3. Aby zakończyć kryzys, potrzebne jest pobudzenie popytu w oparciu o metody Keynesowskie, dalsze stosowanie neoliberalnych jedynie go pogłębią z uwagi na wzrost deficytu konsumpcji
4. Zwiększenie popytu wymagać będzie zmian instytucjonalnych i prawnych, wprowadzonych po rewolucji neoliberalnych, których celem było uniemożliwienie nadmiernego zadłużania państwa, zwiększenie różnic dochodowych obywateli i ograniczenie pomocy socjalnej.
5. Tylko interwencja państwa może przywrócić równowagę na rynku, gdyż tylko ono
dysponuje niezbędnymi środkami i koniecznym autorytetem. Rynkowa próba jej osiągnięcia, polegająca na zadłużaniu obywateli, zakończyła się niepowodzeniem
6. Równomierny rozwój wymaga polityki gospodarczej polegającej na przeplataniu metod neoliberalnych z keynesowskimi. Okres stosowania pierwszych to faza inwestycyjna, a drugich konsumpcyjna. Obecnie przyszła pora na konsumpcyjną.
7. Przyjęte w państwie rozwiązania gospodarcze powinny umożliwić płynne przechodzenie pomiędzy fazami. Opieranie ich tylko na jednej, konsumpcyjnej lub inwestycyjnej, przy jednoczesnym ich prawnym i instytucjonalnym zabezpieczaniu, wywołuje jedynie kryzys i przedłużenie czasu jego trwania. To ostatnie spowodowane jest koniecznością zmiany prawa, co pociąga za sobą walkę polityczną pomiędzy parlamentarnymi reprezentantami grup społecznych tracących i zyskujących na reformach
8. Niemożliwy jest dalszy wzrost gospodarczy w UE w ramach lizbońskiej strategii bez znacznej redukcji potencjału gospodarczego, obniżenia kosztów pracy i ograniczenia standardów środowiskowych. Inaczej mówiąc kolejną fazę wzrostu musi poprzedzić głęboka recesja, co nie zagwarantuje jednak osiągnięcie kiedykolwiek obecnego poziomu produkcji.
9. UE chcąc utrzymać obecne standardy poziomu życia, ochrony środowiska i polityczne, musi zastosować metody Keynesowskie przy wychodzeniu z kryzysu. Używając języka alterglobalistów - musi pozostać socjalna. Jeśli tego nie uczyni, istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo jej rozpadu na państwa narodowe. Powinna także stworzyć w miarę samowystarczalny obszar gospodarczy, w którym będzie możliwe prawne i ekonomiczne przeciwdziałanie dumpingowi socjalnemu i środowiskowemu. Oznacza to konieczność odejścia od rozwiązań wolno-rynkowych.
10. Jeśli nie chcemy dewastować środowiska naturalnego i społecznego musimy nauczyć się kontrolować wzrost czyli zatrzymywać go przyśpieszać i spowalniać, aby w imię doraźnych chwilowych korzyści nie poświęcić przyszłości.



Refleksje

1. Prawicowe elity gospodarcze okazały się o wiele skuteczniejsze od lewicowych, bo czas odsunięcia od władzy wykorzystały na stworzenie neoliberalnej ideologii, która pozwoliła im podczas recesji nie tylko na przejęcie władzy, ale także na prawne instytucjonalne i konstytucjonalne utrwalenie postulowanych przez nich zmian. Niestety, europejską lewicę stać było jedynie na poszukiwaniu swojego miejsca, którego z przyczyn oczywistych nie było, w nowej stworzonej przez prawicę rzeczywistości. Spowodowało to, że nie jest ona w stanie wykorzystać obecnego łatwo przewidywalnego na gruncie ekonomii marksistowskiej kryzysu na swoją korzyść. Neoliberalizm jest w swej istocie ideologią prymitywną, opartą o komunały i absolutyzującą znaczenie inwestycji dla rozwoju gospodarczego. Można rzec, że jest on jednostronny, bo oparty o jedną inwestycyjną stronę Keynesowskiego równania. Zaproponowane w nim metody i rozwiązania pozwalają na jednoznaczne zidentyfikowanie jego społecznych beneficjentów w sferach finansowych, żyjących z inwestycji i zrozumienie, dlaczego jest on tak bezradny wobec obecnego nadprodukcyjnego kryzysu. Dla środowisk zlecających jego opracowanie powyższe było jednak bez znaczenia, bo ich celem było zdobycie władzy i trwałe odwrócenie zmian wprowadzonych w ramach „New Deal-u”, a neoliberalizm dzięki swojej prostocie, niskiej wiedzy ekonomicznej ogółu społeczeństwa i w obliczu krachu komunizmu świetnie się do tego nadawał. Nie po raz pierwszy w naszych dziejach wąska grupa społeczna, cynicznie wykorzystała niewielką część wiedzy i sprzyjającą koniunkturę polityczną do narzucenia swojej władzy całemu społeczeństwu po to tylko aby osiągnąć swój egoistyczny cel. Nie da się wygłosić podobnej opinii o niekomunistycznej lewicy, gdyż ta wprowadzając zmiany wykorzystywała całą dotychczas zgromadzoną przez ludzkość wiedzę, a kryzys przez nią wynikał z nieświadomości. Nie przydarzyło jej się również nigdy, aby w interesie i tak dobrze sytuowanej elity świadomie prowokować kryzys, wojnę oraz deprecjonować znaczną część dorobku intelektualnego ludzkości.

2. Aby pokonać obecny kryzys i ograniczyć szansę na następny, koniecznym jest stworzenie nowej ideologii zawierającej paradygmat gospodarczy oparty o obie strony Keynesowskiego równania. Wynika to między innymi z oczywistej konstatacji, że ludzkość gospodaruje, w tym także inwestuje, po to, aby poprzez konsumpcję zaspokoić swoje potrzeby. Konsumpcja jest więc ostatecznym czynnikiem rozstrzygającym o sensie ekonomicznej działalności. Jeśli z jakiegokolwiek powodu jest ona zakłócona, to trzeba niezwłocznie podjąć działania korygujące przywracające jej poprzedni poziom. Skoro warunkiem stabilności społecznej jest wzrost, to dotyczy to konsumpcji. Oczywiście nie ma jej wzrostu bez inwestycji, ale z relacji podporządkowania wynika, że każdy przyrost produkcji spowodowany nowa inwestycją wymaga znalezienia zbytu, bo inaczej jest bezsensowny i będzie generował straty. Tę oczywistość wyraził Keynes w swoim słynnym równaniu. Do tego samego dojdziemy także po rozwiązaniu dylematu Marksa, z którym zmagał się on bezskutecznie w drugiej części kapitału. Skoro kryzys został wywołany działaniami postulowanymi przez paradygmat fetyszyzujący inwestycję, co ograniczyło konsumpcję, to oparcie ich o paradygmat głoszący prymat konsumpcji powinien go zlikwidować. Niestety, to nie wystarczy, bo takie rozwiązanie niesie za sobą zagrożenie kryzysem nadkonsumpcji, które można usunąć stosując metody neoliberalne, ale wtedy grozi nam kryzys nadprodukcji. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest naprzemienne stosowanie polityki gospodarczej opartej o metody keynesowskie i neoliberalne. I to jest, moim zdaniem, ostateczne uzasadnienie dla stwierdzenia z pierwszego zdania akapitu. Ale do czego potrzebna jest ideologia, skoro sam paradygmat wystarczy. Otóż życie gospodarcze stało się już tak złożone, że na inwestycji korzystają nie tylko finansiści, ale i kraje, w których znajdują się centrale banków i główne giełdy. Zmiana paradygmatu oznacza ich stratę, z czym się łatwo się nie pogodzą. Rozgorzeje więc ostra walka polityczna. Aby móc ją wygrać zwolennicy reformy muszą jakość zrównoważyć potęgę pieniądza, którym będą dysponować przeciwnicy, a można to zrobić tylko na jeden sposób - mobilizując masy. Z politycznego punktu jest to duże wyzwanie i, jak poucza nas historia, aby to zrobić, potrzebna jest ideologia. Za tym rozwiązanie przemawia również fakt, że druga strona dysponuje swoją i aby ja pokonać potrzebne będzie pozbawienie jej wpływu na ludzi, a to można zrobić jedynie przekonując ich do drugiej. Logika wskazuje, że do zrealizowania powyższych działań szczególnie predysponowana jest lewica. Po pierwsze nowa ideologia oparta jest o keynesizm i marksizm, czyli o jej podstawowe nurty intelektualne, po drugie beneficjentami zmian byliby pracownicy najemni, stanowiący jej podstawowy elektorat. Patrząc na obecną lewicę można mieć wątpliwości, czy sprosta ona zadaniu, ale jest szansa na jej przebudzenie, ponieważ ewentualny sukces oznacza spokojne rządy przez dziesięciolecia. W przypadku, gdy uchyli się ona od działania, lub będzie, czego niestety nie można wykluczyć, przeszkadzać, konieczne będzie stworzenie nowej.

Nową ideologię proponuję nazwać neo-keynesizmem, co wywoła pozytywne skojarzenia z państwami dobrobytu. Opcjonalny neo-marksizm mógłby się skojarzyć z komunizmem, co mogłoby nie być dobrze przyjęte przez Europę wschodnią.

3. Przyglądając się równaniu Keyensowskiemu nasuwają się dwie refleksje natury filozoficznej.

Pierwsza.

Obie strony równania symbolizują nam grupy społeczne zaangażowane w kapitalistycznym procesie produkcji. Inwestycje to ludzie żyjący z procentów od kapitału, czyli kapitaliści. Natomiast konsumpcja to pracownicy najemni, których dochody są niemal w całości przez nią zużywane. Teraz spójrzmy na dwie ideologie - komunistyczną i neoliberalną - każda z nich zakłada, że degrengolada jednej ze stron równania pozwoli na osiągnięcie dobrobytu. Ta pierwsza postulowała zastąpienie przemysłowców biurokracją państwową, a ta druga tępiąc związki zawodowe, obniżając płace, koszty pracy i uelastyczniając kodeks, czyni praktycznie niewolników z pracy najemnej. Jest jeszcze inna zbieżność, każda z nich gloryfikuje i postuluje przewodnią rolę w społeczeństwie jednej ze stron równania. Komunizm to przewodnia rola robotników, czytaj partii, a neoliberalizm elit. W sposób oczywisty, z przyczyn psychologicznych, te dwa podobieństwa łączą ze sobą, gdyż aby móc poniżać drugą osobę, trzeba samemu uważać się za doskonałego i nie zastąpionego. Moim zdaniem właśnie powyższe doprowadziło do bankructwa te obie ideologie. Ponadto obie i faszyzm, jako skrajne, powinny być zakazane.

Druga

Pomiędzy stronami równania znajduje się znak równości, co odwołując się do symbolik, oznacza równość stron w procesie produkcji i podziału. Nie da się jej osiągnąć bez wzajemnego słuchania się, szacunku, rozumienia, akceptowania potrzeb i kompromisu. Poprzednie zdanie doskonale określa wartości osiągane dzięki współpracy, z czego wynika że Keynes uważa ją za warunek konieczny sukcesu gospodarczego, a tym samym szczęścia i lepszego jutra. I znowu nie ma w tym nic zaskakującego gdyż nie można czuć się bezpiecznym, szczęśliwym, ufnie patrzeć w przyszłość i wydajnie pracować we wrogim otoczeniu. Naczelnym wartością neoliberalizmu jest konkurencja, czyli walka i wrogość rzeczy rodzące niewolę, ból i rozpacz. Dla Neo-keynesizmu może nią być wprost wynikająca z jego istoty współpraca, czyli szacunek, kompromis i sukces gospodarczy. Czy może być wspanialsze przeciwstawienie.



Ryszard Prątkowski



powrót

Aktualności
- Strona główna
- Wiadomości Attac
- Inne działania

Attac
- Publicystyka
- Przesłania
- Attac w mediach
- Nasze media
- Książki
- Filmy
- Katalog stron
- Inne linki

Polskie Forum Społeczne
- Deklaracja PFS z podpisami
- Wiadomości PFS

Dokumenty
- Dokumenty programowe
- Uchwały, komunikaty
- Oświadczenia
- Finanse
- Konto Attac

Struktura
- Kontakt
- Zarząd

Other languages
- English
- French
- Deutsch

FAQ
- Czy wiesz, że...
- Nasze cele

Copyleft 2004 Stowarzyszenie ATTAC Polska, e-mail: info@attac.org.pl, http://attac.org.pl