Przesłania

Deklaracja końcowa Europejskiego Kongresu Obywatelskiego
[2001-03-28]

Europejski Kongres Obywatelski

Dla zwolenników neoliberalnej globalizacji wprowadzenie wspólnej waluty europejskiej euro jest celem samym w sobie, wystarczającym do udowodnienia sukcesu budowy zjednoczonej Europy. Jednocześnie, podczas przemówienia w Parlamencie Europejskim w Strasburgu w lutym 2000 r., przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi pogratulował sobie, że "skuteczność działań instytucji europejskich jest głównym źródłem ich legitymizacji".

Sprzeciwiamy się takiej analizie postrzegającej jednoczenie Europy jedynie w jej aspekcie ekonomicznym, gardzącej elementarnymi procedurami demokratycznymi. Wnioskując z faktu, że nasze społeczeństwa stały się zbyt złożone, Komisja Europejska zachwala "organiczne zarządzanie postparlamentarne", w którym władza parlamentów byłaby ograniczona na rzecz negocjacji w poszczególnych sektorach z udziałem grup interesu, których by one dotyczyły.
Nie zgadzamy się, żeby demokracja i prawa obywatelskie były poświęcone w imię jakiegoś zarządzania, podzielone na podrządy interesów prywatnych w poszczególnych sektorach. Jedyna legitymizacja społeczna pochodzi od obywateli i ich przedstawicieli, nie od fantasmagorycznej "skuteczności".

Obecny model jednoczenia Europy określony jest głównie przez interesy instytucji finansowych i wielkich przedsiębiorstw – zwłaszcza przez Okrągły Stół Europejskich Przemysłowców i UNICE. Dlatego Unia Europejska w dzisiejszym kształcie jest motorem neoliberalnej globalizacji. Popiera ona takie instytucje jak Światową Organizację Handlu, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i NATO. Poza tym jej instytucjonalna logika jest tak złożona, tak niejasna, że sami parlamentarzyści europejscy piętnują powodowany przez nią deficyt demokracji.

Dlatego pragniemy ponownie odzyskać przestrzenie demokracji zawłaszczone przez sferę finansową i promować budowę wspólnej Europy opartej na interesach obywateli, Europy pokojowej i solidarnej z innymi społeczeństwami świata.

Zgodnie z duchem Apelu z Morsang, jesteśmy zdecydowani działać lokalnie myśląc globalnie, tak by podporządkować ekonomię potrzebom obywateli, respektując przy tym środowisko naturalne. W tym celu wysuwamy nasze alternatywy dla innej polityki podatkowej, dla Europy socjalnej i wzmocnienia służb publicznych, dla innej organizacji handlu międzynarodowego i dla innej globalizacji – globalizacji obywatelskiej, gwarantującej sprawiedliwość społeczną i globalną demokrację.

1. Inna polityka podatkowa dla gospodarki na usługach człowieka.

Wraz z naporem globalizacji finansowej jednoczenie Europy przyjęło od 1990 r. neoliberalny model ekonomiczny oparty na wolnym przepływie kapitału. Równocześnie europejska polityka podatkowa faworyzuje głównie spekulantów i przedsiębiorstwa ponadnarodowe, jako ostateczny cel stawiając przyznanie im prawa do inwestowanie gdzie one chcą, kiedy chcą i na warunkach określonych przez nie same.

Kobiety i mężczyźni są ofiarami tej logiki kursu na zyski tworzącego nierówności. Straszne konsekwencje społeczne ostatnich kryzysów finansowych jasno pokazały granice rozwoju nakierowanego głównie na krótkoterminowy zysk finansowy i spekulację.

Ponadto ideologia neoliberalna przyczynia się do dyskredytowania polityki fiskalnej w oczach opinii publicznej, podczas gdy ta polityka jest skutecznym narzędziem sprawiedliwego podziału bogactw.

Z tego powodu pilną sprawą jest podjęcie odpowiednich działań mających na celu przywrócenie politycznej kontroli nad gospodarką i ograniczenie w ten sposób władzy przedsiębiorstw ponadnarodowych, tak by ekonomia była na usługach wszystkich obywateli, a nie tylko świata finansów.

W szczególności w zakresie rynków podatkowych i europejskiej polityki podatkowej domagamy się:

· ustanowienie dwupoziomowego opodatkowania transakcji finansowych związanych ze spekulacjami na walutach (propozycja Spahna wychodząca od idei Tobina): stały, niski podatek w okresie stabilizacji kursów wymiany oraz bardzo wysoka opłata, stosowana automatycznie, gdy kursy wymiany między dwiema walutami wychodzą z widełek, ustalonych wokół średniego poziomu wymiany z 20 ostatnich dni (wg zasady „węża walutowego”). Według przeprowadzonych analiz, same dochody z tego pierwszego podatku, o bardzo niskiej stopie procentowej, przyniosłyby przynajmniej tyle, ile wynosi obecnie pomoc dla rozwoju kierowana do państw Trzeciego Świata. Podatek uderzałby w krótkotrwałe spekulacje – podczas gdy niska stopa podatkowa nie zakłócałaby funkcjonowania rynków, ani inwestycji napędzających gospodarkę. Z technicznego punktu widzenia centralizacja informatyczna międzynarodowych operacji finansowych, za pośrednictwem firmy SWIFT, w ogromnym stopniu ułatwia wprowadzenie takiego podatku, gdyż praktycznie cały międzynarodowy obrót dewizowy jest do sprawdzenia w tym jedynym miejscu. Z punktu widzenia politycznego nie trzeba czekać aż wszystkie kraje świata wyraziłyby zgodę na ustanowienie tego podatku. Unia Europejska mogłaby utworzyć "strefę podatku Tobina" razem z innymi zainteresowanymi krajami, stosując równocześnie wyższy podatek dla transakcji dokonywanych pomiędzy "strefą Tobina" a resztą świata. W ten sposób inne państwa miałaby interes w tym, by dołączyć do "strefy Tobina";

- ustanowienia europejskiego podatku giełdowego, także łatwego do wprowadzenia, gdyż praktycznie wszystkie międzynarodowe transakcje giełdowe są do wykrycia w dwóch firmach clearingowych: Clearstream i Euroclear;

· likwidacji rajów podatkowych – miejsc "prania" pieniędzy pochodzących z przestępczości finansowej i terroryzmu (rocznie jest w nich "pranych" od 500 do 1500 miliardów dolarów). Istnieje możliwości zastosowania tu środków represyjnych: Unia Europejska mogłaby ustanowić opłatę karną dla transakcji pochodzących z rajów podatkowych, w celu zlikwidowania korzyści z tej nielojalnej polityki fiskalnej. Równocześnie należałoby znieść tajemnicę bankową w celu skutecznej walki z uchylaniem się od płacenia podatków, sprzeniewierzaniem funduszy publicznych i korupcją;

· ustanowienia demokratycznej kontroli publicznej nad firmami clearingowymi (Euroclear i Clearstream). Brak kontroli publicznej i nieprzejrzystość transferów międzynarodowych ruchomościami sprzyjają przestępczości finansowej;

· ujednolicenia polityki podatkowej w krajach Unii Europejskiej, włączając w to mechanizmy redystrybucji dóbr: nierówności podatkowe w łonie tej samej strefy walutowej, Eurolandu sprzyjają spekulacjom i dumpingowi fiskalnemu.

Równocześnie reformy podatkowe rozpoczęte w większości państw członkowskich UE zmierzają głównie do zmniejszenia opodatkowania przedsiębiorstw i osób o wysokich dochodach, a przede wszystkim faworyzują lokaty finansowe zasilające sferę spekulacji. Koniecznie trzeba zmienić tą tendencję poprzez wprowadzenie europejskiej polityki podatkowej, społecznie sprawiedliwej i ekologicznie trwałej;

· zagwarantowania demokratycznego podział bogactw poprzez włączenie na poziomie lokalnym obywateli do procesu decyzyjnego w sprawie ich rozdziału, wg modelu budżetu uczestniczącego wprowadzonego w Porto Alegre (Brazylia). Jedynie taka demokratyczna i rzeczywiście redystrybucyjna polityka podatkowa pozwoli na przywrócenie należnej roli podatkom. Państwa Unii Europejskiej powinny zapewnić jednakowe opodatkowanie małych i średnich przedsiębiorstw oraz międzynarodowych korporacji. Powinny one także zagwarantować równość opodatkowania pomiędzy pracą a kapitałem.

1. Europa socjalna i wzmocnienie usług publicznych w interesie społecznym.

Europa socjalna wciąż jest poświęcana w imię wysokich zysków oferowanych inwestorom, zwłaszcza poprzez zdefiniowanie kryteriów konwergencji wpisanych w 1992 r. do Traktatu z Maastricht: polityka monetarna kierowana przez Europejski Bank Centralny niezależny od władzy politycznej, stabilność cen (inflacja nie może przekroczyć 2 %) i cięcia budżetowe (deficyt budżetowy nie może przekroczyć 3 % PIB).
Zgodnie z jedynym celem, jakim jest stabilność cen, Europejski Bank Centralny zamraża wzrost gospodarczymi i zatrudnienie, podczas gdy europejskie rządy wpływają na obniżanie zarobków pozwalając na istnienie „armii bezrobotnych”, konkurującej z pracownikami i zmuszającej ich do akceptowania coraz bardziej elastycznych warunków pracy. Wskutek tego, choć Unia Europejska jest pierwszą światową potęgą handlową, 20% jej mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa. Nie zgadzamy się, by obywatele byli redukowani do zmiennych statystycznych, tylko dlatego, że akcjonariusze domagają się zysków w wysokości 12 - 15 %.

Dlatego żądamy:

· wspierania pełnego zatrudnienia, czyli umów o pracę w pełnym wymiarze godzin, na czas nieokreślony i przy godziwych zarobkach;

- narzucenia tego wymogu jako nowego kryterium konwergencji europejskiej. Wymaga to generalnego zmniejszenia czasu pracy bez obniżenia zarobków;

· polityki monetarnej nastawionej na wzrost gospodarczy i zatrudnienie, co wymaga demokratycznej kontroli nad Europejskim Bankiem Centralnym;

· zagwarantowania minimalnych dochodów zapewniających realizację podstawowych praw obywatelskich, zapisanych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (1948);

· karania przedsiębiorstw, które przynoszą zyski, a równocześnie zwalniają pracowników, należy uniemożliwić tzw. „zwolnienia giełdowe”, których celem jest zaspokojenie żądzy zysków akcjonariuszy kosztem pracowników;

· przeprowadzenia poważnej debaty na temat czasu wolnego poprzez rozdzielenie pojęć dochodów i pracy oraz wprowadzenie nieuwarunkowanego dochodu życiowego;

· wzmocnienia systemu emerytur międzygeneracyjnej solidarności, ponieważ rozwój funduszy emerytalnych przez kapitalizację powoduje wzrost balonu spekulacyjnego oraz masowe zwolnienia w imię świętej zasady rentowności. Głównym zagrożeniem dla międzygeneracyjnej solidarności nie jest demografia, ale bezrobocie. Jedynie polityka pełnego zatrudnienia może zagwarantować powszechny dostęp do godziwej emerytury.

Wspieranie funduszy emerytalnych w takim celu jest niebezpiecznym nonsensem.

W tym samym czasie oszczędnościowa polityka budżetowa i konkurencja podatkowa zmniejszają możliwości finansowania z budżetu usług publicznych, co doprowadza do ich powolnej likwidacji. Przyspieszenie liberalizacji i prywatyzacji tych usług stanowi zagrożenie dla ich użytkowników, zwłaszcza że rozczłonkowanie przedsiębiorstw usług publicznych pozwala na prywatyzację ich najbardziej rentownych segmentów, a pozostawia na utrzymaniu społeczeństwa usług nierentownych.

Nie zgadzamy się, by dostęp do usług publicznych był ograniczony do „klientów wystarczająco wypłacalnych”. Pojęcia skuteczności i rentowności społecznej nie mogą być definiowane wg kryteriów ściśle ekonomicznych. Muszą zostać wprowadzone nowe wskaźniki, aby ponownie zdefiniować powszechność dostępu i redukowanie nierówności jako podstawowe cele usług publicznych - jest to całkowicie sprzeczne z prowadzoną obecnie polityką liberalizacji i prywatyzacji. Prawdziwe usługi publiczne powinny być zgodne z podstawowymi zasadami takimi jak: równość, neutralność i dostępność. Bronimy koncepcji, że teksty unijne powinny nakładać na każdy kraj członkowski obowiązek zapewniania usług publicznych dostępnych dla każdego: wybór operatora (publiczny – prywatny – mieszany) należałby już jedynie od kompetencji rządów krajowych. Wzmocnienie i rozszerzenie usług publicznych mogłoby w pewnych przypadkach oznaczać pojawienie się wspólnotowego, ponadnarodowego przedsiębiorstwa publicznego.

Równolegle, zgodnie z rolą odgrywaną przez służby publiczne, ich pracownicy powinni korzystać ze specyficznych warunków pracy.

Potwierdzamy „status pracowników usług publicznych”. Nie może być mowy o polepszeniu jakości usług publicznych bez utrzymania i polepszenia tego statusu, rękojmi niezależności i uznania uzasadnionego znaczeniem ich pracy.

W tym samym duchu przeciwstawiamy się presji przedsiębiorstw, Komisji Europejskiej i Światowej Organizacji Handlu dotyczącej powiązania szkolnictwa i sektora prywatnego. Deklaracje europejskich ministrów szkolnictwa na Sorbonie (1998) i w Bolonii (1999) nie przyniosły żadnej gwarancji, co do ewentualnych zmian, narażając na niebezpieczeństwo samo istnienie systemu demokratycznego nauczania i wolnego dostępu do nauki. Nawet jeśli pewne pozytywne zmiany wprowadzono na spotkaniu w Pradze (2001), pojęcie „konkurencyjności” nauczania zostało – wbrew wszelkiej logice – zachowane.

Przeciwstawiamy się przesuwaniu pojęcia „edukacji obywatelskiej” w kierunku „kompetencji”. Uważamy, że szkolnictwo musi być postrzegane w ramach szerokiego projektu życiowego, w łonie którego aktywność zawodowa jest tylko jednym z biegunów, obok którego istnieją inne bieguny, takie jak kultura czy postawa obywatelska.

Dlatego domagamy się:

· zatrzymania procesu merkantylizacji edukacji, co oznacza wycofanie szkolnictwa z kompetencji WTO, a zwłaszcza z Powszechnego Porozumienia w sprawie Handlu Usługami (GATS);

· potwierdzenia zasady wolnego dostępu do szkolnictwa bez dyskryminacji społecznej, kulturowej, ekonomicznej i geograficznej;

· dofinansowania publicznego szkolnictwa, tak by mogło ono spełniać oczekiwania studentów i szerzej obywateli;

· szerokiej debaty publicznej na temat zadań szkolnictwa.

Zachęcamy ponadto do tworzenie sojuszy między ruchami społecznymi i obywatelskimi w Europie, tak aby jednoczenie kontynentu nie oznaczało redukcji zdobyczy socjalnych. Domagamy się uznania za priorytet budowy Europy Socjalnej. W tym celu, biorąc pod uwagę pojawienie się nowych podmiotów społecznych na płaszczyźnie zajmowanej dotychczas prawie wyłącznie przez organizacje związkowe, konieczna stała się konwergencja toczonych walk, tak aby różnorodne podmioty społeczne mogły się uzupełniać, zamiast marnować siły na szkodliwą konkurencję.

Oznacza to:

- wyjście z walk korporacyjnych, toczonych wewnątrz tylko jednego sektora, wzajemne wspieranie się w różnych walkach, wymianę refleksji i doświadczeń, ustanowienie listy wspólnych żądań;

- określenie miejsc spotkań, gdzie razem byłyby prowadzone walki społeczne i dyskusje oraz wpisanie tego europejskiego ruchu społecznego w ramy globalnej walki przeciwko neoliberalnej globalizacji;

- walkę o utrzymanie i poszerzenie wolności związkowych, w tym prawa do strajku.

2. Inna organizacja handlu międzynarodowego.
Od czasu Seattle nie doszło do zreformowania WTO, która nie pozbyła się swych godnych potępienia cech: instytucja niedemokratyczna, na usługach krajów bogatych i której porozumienia są potężnymi czynnikami utrzymania globalnej nierównowagi ekonomicznej i zubożenia ludności Południa. WTO wciąż promuje otwarcie rynków w interesie korporacji ponadnarodowych, a „grupy specjalne” jej Urzędu Regulowania Sporów (ORD) wciąż wydają wyroki, zezwalają na sankcje nie biorąc pod uwagę zdrowia publicznego, ochronę środowiska, praw człowieka.

Odrzucamy tę logikę i domagamy się moratorium na nową rundę negocjacyjną. Każde rozpoczęte negocjacje na temat nowych działów muszą być poprzedzone głęboką reformą organizacji międzynarodowego handlu, oceną dotychczas przyjętych porozumień i w konsekwencji ich zmianą.
Międzynarodowy handel nie może być kierowany przez instytucję niedemokratyczną.

Dlatego jest konieczne:

· radykalne zdemokratyzowanie organizacji handlu międzynarodowego poprzez przyznanie państwom Trzeciego Świata należnego im miejsca i położenie kresu oligarchicznej naturze obecnej WTO;

· rezygnacja z tajemnicy otaczającej funkcjonowanie większości organów WTO;

· wyprowadzenie Urzędu Regulowania Sporów (ORD) z WTO i przekształcenie go w prawdziwy Międzynarodowy Trybunał Handlowy, funkcjonujący według zasad prawa, a nie stosunku sił między państwami. Obecnie wyroki ORD są wyjątkowo niesprawiedliwe – sankcje wobec państw bogatych nie mają takiej samej wagi jak sankcje wobec państw ubogich, urząd kumuluje władzę i narzuca swoje normy bez przejmowania się zasadami prawa międzynarodowego;

· organizowanie kontroli organizacji międzynarodowego handlu przez parlamenty państw członkowskich;

· na poziomie europejskim jedyny mandat negocjacyjny powierzony Komisji Europejskiej musi być przedmiotem aprobaty i bezpośredniej kontroli parlamentarnej. Prace tzw. komitetu 133 (porządek dnia, złożone noty, protokoły) muszą być systematycznie przedstawiane Parlamentowi Europejskiemu i parlamentom każdego pastwa członkowskiego.

Poza tą radykalną demokratyzacją organizacji międzynarodowego handlu koniecznie trzeba zmienić jego logikę. Świat nie jest towarem, a ludzie nie są „zasobami”. WTO stawia wolność handlu przedsiębiorstw ponadnarodowych ponad prawa człowieka i środowiska.

Tymczasem kompetencje WTO muszą być ograniczone do handlu, a z kolei reguły handlu międzynarodowego muszą być podporządkowane kryteriom ekologicznym, społecznym i kulturowym, czyli tak naprawdę prawu międzynarodowemu. Równolegle Unia Europejska musi podjąć inicjatywę karania przedsiębiorstw europejskich łamiących prawa ekonomiczne, społeczne i kulturowe (dok. E/C/.12/1999/9).

Trzeba także zagwarantować zaspokajanie potrzeb ludzkich poprzez wycofanie z handlu międzynarodowego życiowych sektorów, takich jak ochrona zdrowia, szkolnictwo, kultura, rolnictwo, dostarczanie wody i szerzej – usługi publiczne. To są prawa fundamentalne przysługujące każdemu człowiekowi i dlatego muszą zostać wycofane z porozumień GATS.

W ten sam sposób chcąc potraktować rolnictwo jak każdy inny towar, WTO naraża na poważne ryzyko bezpieczeństwo żywnościowe społeczeństw. Z jednej strony, podczas gdy kraje rozwijające się zmuszono do obniżenia taryf celnych i zmniejszenia subwencji przyznawanych rolnictwu, wyrażono równocześnie zgodę na wyjątki dla państw bogatych, mogących dotować swój agroprzemysł eksportowy. Efektem tego jest nielojalna konkurencja światowa skazującą rolników z Południa na przenoszenie się do wielkomiejskich slumsów.

Z drugiej strony, podczas gdy prawie połowa budżetu Unii Europejskiej jest przeznaczona na rolnictwo, 80% dotacji rolnych jest przejmowanych przez 15% największych farmerów (ponieważ rozdzielane są według wielkości uprawianej ziemi lub inwentarza, a nie według liczby pracowników czy jakości usług i produktów). Ponieważ większość tych subwencji jest pomocą kompensującą spadek cen artykułów rolnych, oznacza to także subwencje dla firm agroprzemysłowych, produktywistycznych, odpowiedzialnych za katastrofy sanitarne i ekonomiczne ostatnich lat (szalone krowy, kurczaki z dioksynami itd.).

Trzeba niezwłocznie zerwać z tą podwójna tendencja, co oznacza:

· zagwarantowanie bezpieczeństwa żywnościowego, uznanie prawa do suwerenności żywnościowej i ochrony przed importem, promowanie przyjęcia „Kodeksu postępowania w sprawie prawa do odpowiedniej żywności” wypracowanego przez Foodfirst Information Action Network;

· zagwarantowanie bezpieczeństwa sanitarnego żywności poprzez dokładne oznaczanie pochodzenia produktów;

· promowanie rolnictwa obywatelskiego i chłopskiego – zarazem wielofunkcyjnego (respektującego środowisko, miejsca pracy na wsi, warunki hodowli zwierząt itd.) oraz społecznie i ekologicznie trwałego. W tym celu koniecznie trzeba przyjąć formy ochrony przed importem, które pozwoliłyby wspierać gwarantowanymi cenami rolnymi, a nie bezpośrednimi dotacjami rolników żyjących w sprzyjających strefach agroklimatycznych. Bezpośrednia pomoc powinna być zarezerwowana dla rolników ze stref mniej sprzyjających rolnictwu (w proporcji do liczby pracujących). Równolegle należy zakazać eksportu produktów chronionych przed importem lub dotowanych, tak aby uniknąć dumpingu cenowego.
Poza tym porozumienie w sprawie aspektów praw własności intelektualnej dotyczących handlu (ADPIC) pociąga za sobą prywatyzację wiedzy i form żywych, sprzyja tworzeniu monopoli, pozbawia wiele osób prawa do opieki zdrowotnej i lekarstw oraz uniemożliwia krajom ubogim poprawę ich poziomu życia i rozwój ich wiedzy technicznej.

Należy więc wyprowadzić porozumienie w sprawie ADPIC z WTO oraz:

· zadeklarować wodę, powietrze, nasiona i formy żywe dobrami wspólnymi niezbywalnymi ludzkości, nie podlegającymi logice towarowej;

· rozróżnić jasno pojęcia "wynalazku" i "odkrycia", aby ograniczyć przyznawanie patentów "wynalazkom";

· zagwarantować każdemu państwu prawo produkowania i rozpowszechniania na swoim terytorium podstawowych leków, a zwłaszcza tych zdolnych powstrzymać epidemie takie jak AIDS, czy gruźlicy.

3. Inna globalizacja

Ewolucja światowej gospodarki w ciągu ostatnich dwudziestu lat pokazała, że Trzeci Świat nie może finansować trwałego rozwoju za pośrednictwem rynków finansowych, które są niestabilne i skoncentrowane na zaledwie 20 krajach rozwijających się. Równocześnie warunki pożyczek MFW i Banku Światowego, wspierane przez Unie Europejską, pociągały za sobą reformy ekonomiczne poszerzające nierówności społeczne, ubóstwo i zadłużenie.

Trzeci Świat musi wyzwolić się ze swojej zależności od kapitałów międzynarodowych poprzez stworzenie funduszy rozwoju demokratycznie kontrolowanych przez mieszkańców państw, których one obejmowałyby (co oznacza też ustanowienie mechanizmu nadzoru). Fundusze te, podobnie jak Plan Marshalla po drugiej wojnie światowej, mogą być zasilane z różnych źródeł, w tym dzięki:

· anulowaniu długów Trzeciego Świata: dług ten był już spłacony sześciokrotnie od 1980 r., a mimo to wzrósł czterokrotnie w efekcie klęsk programów dostosowawczych MFW i Banku Światowego. Ten dług, którego znaczna część w ogóle nie przyniosła korzyści społecznościom lokalnym, powoduje masowy transfer kapitałów z krajów Południa do wierzycieli z Północy (ok. 300 mld dolarów rocznie). Ogranicza on budżety socjalne w państwach zadłużonych i wywołuje proces rekolonizacji ekonomicznej Południa przez bogate państwa, podczas gdy to właśnie te kraje mają dług ekologiczny i społeczny wobec Trzeciego Świata. Unia Europejska, której członkami są główni akcjonariusze MFW i Banku Światowego, musi radykalnie zmienić swoje stosunki z Południem;

· zwróceniu dóbr zagarniętych przez elity Trzeciego Świata: społeczeństwa Południa były grabione przez najgorsze dyktatury popierane przez kraje Północy i korzystające z całego systemu strukturalnej bezkarności; te zdefraudowane dobra muszą być zwrócone społeczeństwom Południa, co oznaczałoby konieczność ratyfikacji Konwencji Rzymskiej, przeprowadzenie śledztw międzynarodowych w sprawie tych defraudacji oraz zniesienie tajemnicy bankowej;

· opodatkowaniu transakcji finansowych (podatek Tobina): zakładając, że wprowadzenie takiego podatku zmniejszyłoby wielkość transakcji do 500 miliardów dolarów dziennie, podatek w wysokości 0,1% dostarczałby rocznie 120 mld dolarów;

· wzrostowi pomocy dla rozwoju do poziomu przynajmniej 0,7% PKB, do czego kraje Unii Europejskiej zobowiązały się podczas konferencji w Rio de Janeiro w 1992 r. (średnia państw UE wynosi 0,4%);

· ustanowieniu nadzwyczajnego podatku światowego od wielkich fortun, proponowanego w 1995 r. przez CNUCED;

· ustanowieniu międzynarodowego programu konwersji wydatków woskowych w wydatki społeczne i kulturalne.

Fundusze te mogłyby przynieść jakieś 1000 miliardów dolarów, podczas gdy Narody Zjednoczone oceniając na 80 mld dolarów sumę konieczną dla zapewnienia powszechnego dostępu do podstawowych usług publicznych. Pieniądze te pozwoliłyby państwom Południa stopniowo ustanowić endogenny model rozwoju, finansowany przez oszczędności wewnętrzne i ich zasoby.

Wspierać należy aktywne uczestnictwo mieszkańców Południa w podejmowaniu decyzji. Należy zakazać wszelkiej warunkowości narzuconej przez wierzycieli. Podtrzymana byłaby tylko pewna forma warunkowości zachęcającej do tego, aby porozumienia handlowe brały pod uwagę poziom respektowania praw międzynarodowego.

Poza tym w efekcie nadprodukcji narzucanej przez plany dostosowania strukturalnego od 20 lat, ceny bogactw naturalnych pochodzących z Południa znacznie spadły, co oznacza drastyczne pogorszenie warunków wymiany (terms of trade). Trzeci Świat musi uzyskiwać sprawiedliwą ceną za swoje bogactwa. Należy więc zagwarantować sprawiedliwsze warunki wymiany poprzez ustanowienie mechanizmu gwarantującego dochody eksportowe krajom Południa (ustabilizowanie cen bogactw naturalnych, stworzenie rezerw regulacyjnych itd.).

Logika WTO musi zostać odwrócona, co oznacza poparcie prawa państw Południa do protekcjonizmu, zwłaszcza w celu zdobycia suwerenności żywnościowej i faworyzowania producentów lokalnych. Żaden trwały rozwój nie będzie też możliwy bez kontroli rynków finansowych, w znacznej mierze spekulacyjnych.

Generalnie biorąc, neoliberalna globalizacja i jej podstawowe podmioty – organizacje międzynarodowe, przedsiębiorstwa ponadnarodowe, banki, holdingi finansowe i rządy – muszą respektować prawo międzynarodowe (Powszechną Deklaracje Praw Człowieka, Międzynarodowy Pakt dotyczący praw ekonomicznych, społecznych i kulturowych, Międzynarodowy Pakt dotyczący praw obywatelskich i politycznych, Wielostronne Porozumienie w sprawie środowiska, Konwencję Bazową Międzynarodowej Organizacji Pracy, Konwencję w sprawie eliminowania wszelkich form dyskryminacji wobec kobiet, Europejską Konwencję Praw Człowieka, itd.). Istnieją, zwłaszcza w prawie międzynarodowym, podstawy pozwalające domagać się zmiany zachowania międzynarodowych instytucji finansowych.

Domagamy się, aby prawa ekonomiczne były tak samo bronione jak prawa obywatelskie i polityczne, co pociąga za sobą możliwość sądzenia zbrodni ekonomicznych podobnie jak zbrodni przeciwko ludzkości nie podlegających przedawnieniu.

Podstawowym obowiązkiem wymiaru sprawiedliwości musi być przestrzeganie respektowania podstawowych praw człowieka, tak na Północy, jak i na Południu, począwszy od tych zdefiniowanych przez Powszechną Deklarację Praw Człowieka – szczególnie prawa do azylu i swobody przemieszczania się.

powrót

Aktualności
- Strona główna
- Wiadomości Attac
- Inne działania

Attac
- Publicystyka
- Przesłania
- Attac w mediach
- Nasze media
- Książki
- Filmy
- Katalog stron
- Inne linki

Polskie Forum Społeczne
- Deklaracja PFS z podpisami
- Wiadomości PFS

Dokumenty
- Dokumenty programowe
- Uchwały, komunikaty
- Oświadczenia
- Finanse
- Konto Attac

Struktura
- Kontakt
- Zarząd

Other languages
- English
- French
- Deutsch

FAQ
- Czy wiesz, że...
- Nasze cele

Copyleft 2004 Stowarzyszenie ATTAC Polska, e-mail: info@attac.org.pl, http://attac.org.pl